1
00:00:02,000 --> 00:00:07,000
Downloaded from
YTS.MX

2
00:00:06,923 --> 00:00:09,551
Nazywam się Ricardo Quevedo.

3
00:00:08,000 --> 00:00:13,000
Official YIFY movies site:
YTS.MX

4
00:00:09,634 --> 00:00:11,177
Mam 37 lat.

5
00:00:11,261 --> 00:00:13,638
Jestem mężem i cynikiem.

6
00:00:14,305 --> 00:00:16,182
To znaczy, komikiem.

7
00:00:17,017 --> 00:00:19,352
Nie zawsze nam wychodzi.

8
00:00:19,436 --> 00:00:23,523
Mnie wręcz nigdy, co wiele tłumaczy.

9
00:00:23,606 --> 00:00:26,192
Ale zawsze próbuję po raz kolejny.

10
00:00:26,276 --> 00:00:28,361
I kolejny. I jeszcze raz.

11
00:00:28,862 --> 00:00:31,322
I tak już od 20 lat, jak idiota,

12
00:00:31,406 --> 00:00:33,324
robiąc, co tylko się da,

13
00:00:33,408 --> 00:00:35,076
żeby was rozśmieszyć.

14
00:00:35,160 --> 00:00:36,661
KRZACZASTE BRWI

15
00:00:36,745 --> 00:00:40,040
Jeśli jesteście zmęczeni życiem

16
00:00:40,123 --> 00:00:41,916
i coachowym podejściem,

17
00:00:42,000 --> 00:00:44,669
wyluzujcie się, oglądając ten program.

18
00:00:45,295 --> 00:00:47,589
Czasem można odpuścić.

19
00:00:48,214 --> 00:00:51,509
Chociaż, wiecie co?
Nic, co robimy, nie ma sensu.

20
00:00:52,343 --> 00:00:54,179
Jutro będzie tylko gorzej.

21
00:00:54,262 --> 00:00:58,016
JUTRO BĘDZIE GORZEJ

22
00:01:16,159 --> 00:01:17,077
Dobry wieczór.

23
00:01:20,914 --> 00:01:22,749
Dziękuję!

24
00:01:24,459 --> 00:01:27,420
Cześć. Bardzo dziękuję.

25
00:01:27,504 --> 00:01:28,963
Dziękuję wam

26
00:01:29,047 --> 00:01:33,134
za te wspaniałe brawa.
Wzruszające, spontaniczne,

27
00:01:33,218 --> 00:01:34,552
szczere.

28
00:01:35,261 --> 00:01:36,888
Jestem Ricardo Quevedo

29
00:01:36,971 --> 00:01:40,058
albo, jak zna mnie większość z was,
mąż Liss, co nie?

30
00:01:41,392 --> 00:01:43,061
Spoko, to moja ksywa.

31
00:01:44,020 --> 00:01:47,690
Ludzie mówią: „Cześć, mężu Liss,
Alejandro Quevedo”.

32
00:01:47,774 --> 00:01:49,234
Tak czy siak…

33
00:01:50,652 --> 00:01:52,779
Fajnie, że wpadliście.

34
00:01:52,862 --> 00:01:56,491
Fajnie też, że jesteście tu,
by zobaczyć wasz własny

35
00:01:56,574 --> 00:01:57,826
zakątek żartów.

36
00:01:57,909 --> 00:02:00,495
Żeby śmiać się na przekór życiu.

37
00:02:00,578 --> 00:02:03,206
Na przekór obecnej sytuacji,

38
00:02:03,289 --> 00:02:05,750
w której żyjemy od tak dawna,

39
00:02:05,834 --> 00:02:08,503
że cierpliwość nam się kończy, prawda?

40
00:02:08,586 --> 00:02:09,838
Musimy być cierpliwi,

41
00:02:09,921 --> 00:02:12,298
bo cały czas jesteśmy na skraju,

42
00:02:12,382 --> 00:02:14,217
o krok od załamania.

43
00:02:15,051 --> 00:02:18,096
Lekko nie jest, ale nic nie zrobisz.

44
00:02:18,179 --> 00:02:20,932
Wychodzisz z domu, szczęśliwy.

45
00:02:21,015 --> 00:02:24,894
Ale gdy wsiadasz do auta,
wchodzisz w tryb obronny.

46
00:02:24,978 --> 00:02:28,439
Zakładasz, że wszyscy są idiotami.
Oprócz ciebie.

47
00:02:28,523 --> 00:02:31,484
Nikt nie wie, jak żyć wśród ludzi.
Oprócz ciebie.

48
00:02:31,568 --> 00:02:34,028
Serio. Wszyscy są głupi. Oprócz ciebie.

49
00:02:34,112 --> 00:02:36,990
Motocykliści wnerwiają kierowców, tak?

50
00:02:37,073 --> 00:02:41,244
„Czemu się te dupki nie ruszą?
Przykleili się czy co?”.

51
00:02:41,327 --> 00:02:44,330
Kierowca aut przeklina motorzystów.

52
00:02:44,414 --> 00:02:49,002
„Te dupki przejeżdżają tak blisko aut,
oby ich deszcz złapał”.

53
00:02:49,502 --> 00:02:51,671
Kierowcy wkurzają motorzystów.

54
00:02:51,754 --> 00:02:56,134
„Tak ciężko się przesunąć?
Skleili się z innymi autami?

55
00:02:56,217 --> 00:02:58,178
Slalom jest niebezpieczny!

56
00:02:58,261 --> 00:03:01,431
Mam motor, żeby omijać korki,
a nie w nich stać.

57
00:03:01,514 --> 00:03:03,850
A masz, z łokcia. I po lusterku”.

58
00:03:05,435 --> 00:03:07,061
Rowerzyści są przerażeni.

59
00:03:07,145 --> 00:03:09,647
„Oby nikt nie zatrąbił, bo upadnę i umrę.

60
00:03:10,732 --> 00:03:13,818
Oby nikt nie wyciągnął noża,
żeby ukraść mi rower.

61
00:03:13,902 --> 00:03:15,403
Boże, pomóż”.

62
00:03:15,486 --> 00:03:16,696
Obsrani po uszy.

63
00:03:17,405 --> 00:03:20,742
Dostawcy żarcia cisną pod prąd.
„Do zoba w piekle!”.

64
00:03:22,202 --> 00:03:23,870
Mają wszystko w dupie.

65
00:03:23,953 --> 00:03:26,623
I tak chcą nas wszystkich zabić.

66
00:03:26,706 --> 00:03:27,540
Tak czy siak…

67
00:03:31,044 --> 00:03:31,878
Dobra.

68
00:03:33,171 --> 00:03:36,841
Gdzie nie spojrzysz, tam wkurw na twarzy.

69
00:03:36,925 --> 00:03:39,886
Przydałaby nam się cierpliwość, nie?

70
00:03:39,969 --> 00:03:44,390
Musimy się jej nauczyć,
bo powariujemy do reszty.

71
00:03:44,474 --> 00:03:47,560
I zawsze spinamy poślady.

72
00:03:47,644 --> 00:03:50,980
Kierowca – spięta dupa,
rowerzysta – spięta dupa.

73
00:03:51,064 --> 00:03:53,358
Dużo to mówi o Kolumbijczykach.

74
00:03:53,441 --> 00:03:55,151
Ściskamy dupy aż do śmierci.

75
00:03:55,235 --> 00:03:58,821
To nasze motto.
Eliminacje futbolowe – spięta dupa.

76
00:03:58,905 --> 00:04:02,659
Przed ostatnim meczem kalkulacja:
„Jeśli Peru wygra z Wenezuelą…”

77
00:04:02,742 --> 00:04:04,410
Spięte do końca.

78
00:04:04,494 --> 00:04:05,870
To samo przy wyborach.

79
00:04:05,954 --> 00:04:08,790
Trzymasz kciuki.
„Byle mój kandydat wygrał”.

80
00:04:08,873 --> 00:04:11,292
Nie wygrał i gówno z tego mamy.

81
00:04:11,376 --> 00:04:14,671
Dupy spięte do końca.
Powinniśmy mieć to w godle.

82
00:04:14,754 --> 00:04:16,172
Tacy są Kolumbijczycy.

83
00:04:16,714 --> 00:04:19,717
Gdzie nam tam
do „prawa i porządku”.

84
00:04:20,843 --> 00:04:23,930
Gdyby na godle był napis:
„Dupa spięta do końca”,

85
00:04:24,013 --> 00:04:25,640
z dumą byście przytaknęli.

86
00:04:26,724 --> 00:04:30,436
„To mój kraj. To ja”. Mam rację?

87
00:04:30,520 --> 00:04:33,898
Ale od tak dawna żyjemy w czarnej dupie,

88
00:04:33,982 --> 00:04:38,319
od ponad dwóch lat.
A przed pandemią i tak żyliśmy w Kolumbii.

89
00:04:38,403 --> 00:04:41,406
Jeśli pamiętacie, przed tym całym covidem

90
00:04:41,489 --> 00:04:46,244
i tak zamykaliśmy się w domach
z powodu demonstracji i protestów.

91
00:04:46,327 --> 00:04:47,453
Byliśmy przerażeni.

92
00:04:47,537 --> 00:04:50,790
Pewnej nocy złodzieje ponoć włamywali się

93
00:04:50,873 --> 00:04:53,251
na wszystkie osiedla zamknięte w kraju.

94
00:04:53,751 --> 00:04:54,711
Jednocześnie!

95
00:04:55,336 --> 00:04:58,381
Pamiętacie? Nie do przebicia.

96
00:04:58,464 --> 00:05:00,383
Naprawdę.

97
00:05:00,466 --> 00:05:03,803
Łańcuszek na WhatsAppie,
który zaczęła czyjaś ciotka.

98
00:05:03,886 --> 00:05:06,222
Na stówę. Czyjaś ciotka.

99
00:05:07,390 --> 00:05:09,934
„Złodzieje wtargnęli na nasze osiedle”.

100
00:05:10,018 --> 00:05:14,063
Wszyscy przesłali go dalej,
i każdy myślał, że to o jego ośce.

101
00:05:14,147 --> 00:05:18,234
Więc sąsiedzi
stanęli przy bramach z pałkami,

102
00:05:18,318 --> 00:05:20,445
żeby bronić honoru osiedla.

103
00:05:22,447 --> 00:05:23,573
Nikt nie przyszedł.

104
00:05:24,824 --> 00:05:27,827
„Nie włamali się, bo działamy razem”.

105
00:05:27,910 --> 00:05:30,621
Nikt się nigdzie nie włamał, ale co tam.

106
00:05:30,705 --> 00:05:34,834
Żona kazała mi iść pod bramę,
żeby nie wytknęli nam braku solidarności.

107
00:05:34,917 --> 00:05:37,003
Bała się obelg w windzie.

108
00:05:37,086 --> 00:05:40,048
Spytałem po co. „Nie umiem się bić
i jestem senny.

109
00:05:41,382 --> 00:05:47,388
Nie mam pałki, musiałbym złamać miotłę.
A potem mam kupować nową? W życiu.

110
00:05:47,472 --> 00:05:51,434
A jeśli ktoś się włamie,
i tak zabiorą mi ją i nią walną.

111
00:05:51,517 --> 00:05:56,022
Chcesz mnie wieźć na SOR
o trzeciej rano z kijem w dupie?

112
00:05:56,814 --> 00:05:58,274
Kiepski plan, co?

113
00:05:58,900 --> 00:06:01,527
Może po prostu zrobię kawy?”.

114
00:06:02,362 --> 00:06:03,696
Podjeżdżam z kawą.

115
00:06:03,780 --> 00:06:05,531
„Kawa dla was, sąsiedzi.

116
00:06:06,199 --> 00:06:08,284
Owocnych łowów, darz bór”.

117
00:06:08,368 --> 00:06:09,952
Wróciłem i walnąłem w kimę.

118
00:06:10,453 --> 00:06:12,705
W życiu lepiej nie spałem.

119
00:06:13,539 --> 00:06:16,501
Najspokojniejsza noc mojego życia.

120
00:06:16,584 --> 00:06:18,503
Czterdziestu chłopa na straży.

121
00:06:20,171 --> 00:06:23,633
Tylko ochroniarz
miał bezsenną noc. Masakra.

122
00:06:24,133 --> 00:06:26,010
Musiało być tam tłoczno.

123
00:06:26,094 --> 00:06:28,262
„Kiedy ci debile wrócą spać?”.

124
00:06:29,097 --> 00:06:31,015
Ale jakoś się trzymamy, nie?

125
00:06:31,099 --> 00:06:34,310
Wciskają nam coraz gorszy kit,
nie da się przywyknąć.

126
00:06:34,394 --> 00:06:35,395
Tak czy siak…

127
00:06:41,567 --> 00:06:45,071
Pierwsze miesiące były trudne.
Lockdown, niepewność…

128
00:06:45,154 --> 00:06:48,741
Potem wysyłało się
najgorszą osobę z rodziny na targ.

129
00:06:48,825 --> 00:06:50,326
Po zakupy.

130
00:06:50,952 --> 00:06:53,621
Tę, która nie przyjeżdżała na święta.

131
00:06:55,206 --> 00:06:58,459
„Wyślijmy jego.
Przecież matki nie możemy”.

132
00:06:58,543 --> 00:07:01,421
Ale on słyszał:
„Jesteś najsilniejszy. Idź.

133
00:07:01,504 --> 00:07:04,132
Nigdy nie chorujesz”. No i wychodził.

134
00:07:04,215 --> 00:07:06,467
Najpierw zdobywał papier toaletowy.

135
00:07:06,551 --> 00:07:09,470
Jak zawsze w tym kraju.
Nie wiem, dlaczego

136
00:07:09,554 --> 00:07:12,598
papier toaletowy
jest najważniejszy przy kryzysie.

137
00:07:12,682 --> 00:07:16,394
Nie rozumiem strachu przed tym,
że nie podetrzesz dupy.

138
00:07:17,562 --> 00:07:19,856
Chyba najpierw skończy się żarcie?

139
00:07:19,939 --> 00:07:21,816
A bez żarcia nie ma gówna.

140
00:07:22,733 --> 00:07:25,194
Masz 30 rolek papieru. „Co teraz?

141
00:07:26,028 --> 00:07:29,115
Nie chce mi się srać.
Mogłem kupić banana”.

142
00:07:29,991 --> 00:07:33,953
Narażasz życie na zakupach
i giniesz upokorzony?

143
00:07:34,036 --> 00:07:36,122
Nie było łatwo wrócić do domu.

144
00:07:36,205 --> 00:07:40,626
Wchodzisz z torbami, a rodzina:
„Hej, stój! Płyn dezynfekujący”.

145
00:07:41,711 --> 00:07:43,004
Oblewają cię nim.

146
00:07:43,087 --> 00:07:45,673
„Co się dzieje?”. Wypala ci oczy.

147
00:07:46,174 --> 00:07:49,260
„Rozbieraj się! Masz wirusa!”.

148
00:07:49,760 --> 00:07:53,264
Stoisz goły w bramie. „Co jest?”.

149
00:07:53,347 --> 00:07:54,932
„Pod prysznic! Łapy precz!”.

150
00:07:55,016 --> 00:07:58,019
Idziesz, ślepy od odkażacza w oczach.

151
00:07:59,520 --> 00:08:02,648
A ubrania? „Podnieś je”.
„Ty to zrób! Są zakażone.

152
00:08:02,732 --> 00:08:05,902
Mają wirusa. Szybko, do pralki!

153
00:08:05,985 --> 00:08:07,695
Zostaw, niech wirus umrze.

154
00:08:07,778 --> 00:08:10,281
Mam go na rękach! Dotknąłem ich!”.

155
00:08:10,364 --> 00:08:12,408
„Szybko, myj ręce!”.

156
00:08:12,492 --> 00:08:15,328
„Nikt tam nie wchodzi. Wirus musi umrzeć.

157
00:08:15,411 --> 00:08:17,955
Zamknijmy łazienkę na miesiąc.
Wirus umrze”.

158
00:08:18,456 --> 00:08:19,832
Nie znaliśmy wirusa,

159
00:08:19,916 --> 00:08:23,753
więc robiliśmy bezsensowne rzeczy.

160
00:08:24,295 --> 00:08:26,881
Ludzie robili zakupy w workach na śmieci.

161
00:08:28,049 --> 00:08:29,800
Żeby się nie zarazić.

162
00:08:30,801 --> 00:08:32,803
W butach mokrych od odkażacza.

163
00:08:33,471 --> 00:08:36,599
Wszędzie były te okropne,
mokre ręczniki.

164
00:08:37,934 --> 00:08:40,645
Niektórzy spryskiwali odkażaczem
kierownice.

165
00:08:41,812 --> 00:08:44,941
W wiadomościach
powiedzieli: „To bez sensu”.

166
00:08:46,567 --> 00:08:49,278
„Trzeba było tak od razu,
kupiłem tyle płynu”.

167
00:08:49,779 --> 00:08:51,948
Niektórzy nie wierzą w szczepionki.

168
00:08:52,031 --> 00:08:55,868
„Wsadzają ci w ramię czip,

169
00:08:55,952 --> 00:08:59,956
który zakłóca sygnał satelity.
Stąd awaria insta.

170
00:09:00,039 --> 00:09:02,750
Bo właściciel Facebooka nas szpieguje”.

171
00:09:03,543 --> 00:09:05,836
Wyobraźcie sobie, gdyby to robił.

172
00:09:08,714 --> 00:09:10,216
„Nudzę się. Popatrzę.

173
00:09:11,634 --> 00:09:14,262
Wszedł do metra. Co zrobi teraz?

174
00:09:15,054 --> 00:09:15,930
Oby…”.

175
00:09:16,013 --> 00:09:18,599
Chryste, bez przesady. Ale szpiegują nas.

176
00:09:18,683 --> 00:09:23,145
Gadaliście kiedyś z bliskimi o tym,
jakie beznadziejne reklamy widzą?

177
00:09:23,229 --> 00:09:25,982
Ktoś mówi: „Boże, co się dzieje?”.

178
00:09:26,065 --> 00:09:28,150
Więc zawsze jesteśmy obsrani.

179
00:09:28,234 --> 00:09:31,153
Niektórzy zaczęli
wybrzydzać przy szczepionkach.

180
00:09:31,237 --> 00:09:32,697
Ta jest dobra, tamta zła…

181
00:09:32,780 --> 00:09:35,199
Całe życie żrą resztki.

182
00:09:35,283 --> 00:09:38,661
A teraz im nagle nie pasuje.
„Tylko Pfizer”.

183
00:09:39,161 --> 00:09:40,037
Wybierają.

184
00:09:40,121 --> 00:09:43,165
„Tylko Pfizer. Inne nie przeszły testów”.

185
00:09:43,249 --> 00:09:46,335
„Sam nie wiem.
Moje ciało jest moją świątynią.

186
00:09:46,419 --> 00:09:49,255
Nie mogę brać byle czego”.

187
00:09:50,089 --> 00:09:53,259
Zapada zmrok, liże cipkę. I tak to leci.

188
00:09:53,801 --> 00:09:55,261
Tak to leci.

189
00:09:55,344 --> 00:09:56,887
Życie. Tak czy siak…

190
00:10:03,185 --> 00:10:04,270
No dobrze.

191
00:10:04,353 --> 00:10:05,605
Z całym szacunkiem.

192
00:10:05,688 --> 00:10:08,733
Może kogoś obraziłem.

193
00:10:08,816 --> 00:10:09,775
„Mój Boże!

194
00:10:12,320 --> 00:10:14,363
Przyszedłem tu z mamą,

195
00:10:15,615 --> 00:10:19,285
a ten człowiek mówi o niecnych aktach”.

196
00:10:20,536 --> 00:10:22,496
Ludzie pieprzą się, jak lubią.

197
00:10:23,414 --> 00:10:24,999
Co nie?

198
00:10:25,082 --> 00:10:26,083
„Mój Boże!.

199
00:10:26,917 --> 00:10:29,879
Nie pieprzę się, ja się kocham.
To brak szacunku”.

200
00:10:31,422 --> 00:10:34,550
Ci, których obraża „pieprzenie”,
są słabi w łóżku.

201
00:10:34,634 --> 00:10:35,801
Zostawmy to.

202
00:10:35,885 --> 00:10:38,888
Nie dajcie mi się rozkojarzyć,
bo zacznę gadać głupoty.

203
00:10:38,971 --> 00:10:41,807
Szybko się zmęczyliśmy.

204
00:10:42,475 --> 00:10:45,770
Najpierw było trudno do tego przywyknąć.

205
00:10:45,853 --> 00:10:48,105
To wymagało dużo cierpliwości.

206
00:10:48,189 --> 00:10:51,317
Tym bardziej mieszkając z partnerem.

207
00:10:51,400 --> 00:10:53,319
Kwarantanna bywała zdradliwa.

208
00:10:53,402 --> 00:10:56,155
Nasi partnerzy nas denerwują, to normalne.

209
00:10:56,947 --> 00:10:57,782
Prawda?

210
00:10:59,241 --> 00:11:02,953
Pary na widowni mówią teraz:
„Co ten zgred gada?

211
00:11:03,037 --> 00:11:05,081
Bzdury. Kocham cię, skarbie”.

212
00:11:05,998 --> 00:11:07,917
Ale w głębi duszy wiedzą.

213
00:11:09,126 --> 00:11:12,380
Gdyby twoja druga połowa
cię nie wkurzała, nie byłaby nią.

214
00:11:12,463 --> 00:11:15,091
Jasne, miłość jest większa niż wkurzenie.

215
00:11:15,174 --> 00:11:16,884
Dlatego nie zrywacie.

216
00:11:17,468 --> 00:11:19,970
Ale wkurzenie cię nie opuszcza.

217
00:11:20,471 --> 00:11:22,640
Rośnie z każdym dniem.

218
00:11:23,140 --> 00:11:24,100
Prawda?

219
00:11:24,183 --> 00:11:26,894
Nie mówimy o tym, co nas irytuje.

220
00:11:26,977 --> 00:11:29,355
Ale gniew narasta, a my…

221
00:11:31,107 --> 00:11:32,608
Czara się przepełnia.

222
00:11:32,692 --> 00:11:36,946
A potem wyobrażasz sobie zerwanie
i cały syf po nim.

223
00:11:37,029 --> 00:11:39,573
To normalne. Ale miłość jest potężna.

224
00:11:39,657 --> 00:11:42,159
Skomplikowana. Trzeba mieć cierpliwość.

225
00:11:42,243 --> 00:11:46,789
Wkurzenie da się znieść,
kiedy każde z was ma inne zajęcia.

226
00:11:46,872 --> 00:11:50,042
Idziecie do pracy,
gadacie z innymi ludźmi,

227
00:11:50,126 --> 00:11:51,502
w innych miejscach.

228
00:11:51,585 --> 00:11:54,797
A w pierwszych miesiącach kwarantanny
nie mogliście.

229
00:11:54,880 --> 00:11:56,257
Kłótnie narastały.

230
00:11:56,340 --> 00:12:01,387
Kłótnie o nic. O każdą bzdurę.
Nie mogliście na siebie patrzeć.

231
00:12:01,470 --> 00:12:03,723
„- Że co?
- Nic nie mówiłem!”.

232
00:12:03,806 --> 00:12:06,392
Kłótnia mogła wybuchnąć w każdej chwili.

233
00:12:06,475 --> 00:12:08,519
Skończyła wam się cierpliwość.

234
00:12:08,602 --> 00:12:10,396
Pary wiedzą, o czym mówię.

235
00:12:10,479 --> 00:12:13,607
Kto kogoś ma, niech podniesie rękę.

236
00:12:13,691 --> 00:12:15,943
Prawie same pary!

237
00:12:16,026 --> 00:12:17,486
Super. Cieszy mnie to.

238
00:12:17,570 --> 00:12:20,448
Single, wy też podnieście rękę,
nie czujcie się samotni.

239
00:12:20,531 --> 00:12:21,449
Nawet…

240
00:12:22,283 --> 00:12:24,118
mężczyzna, który ogląda to sam…

241
00:12:25,828 --> 00:12:27,538
Śmiało, podnieś dłoń.

242
00:12:27,621 --> 00:12:30,249
I single na widowni.

243
00:12:30,332 --> 00:12:32,585
Jest was trochę. Dobrze.

244
00:12:32,668 --> 00:12:36,255
Dziękuję. Oby wam się
w końcu poszczęściło.

245
00:12:36,338 --> 00:12:39,049
Żartuję! To nie na poważnie.

246
00:12:39,133 --> 00:12:42,511
Single, powiem wam coś,
czego nie wiecie.

247
00:12:42,595 --> 00:12:46,056
W imieniu wszystkich po ślubie.

248
00:12:46,140 --> 00:12:48,768
Nie wiecie, że jesteście szczęśliwi.

249
00:12:51,353 --> 00:12:55,149
Nie wierzycie w to, ale jesteście.

250
00:12:55,232 --> 00:12:57,860
Cieszcie się tym. Chwytajcie dzień.

251
00:12:57,943 --> 00:13:01,864
Słowami Diomedesa Díaza:
„Idźcie i pieprzcie się!”.

252
00:13:01,947 --> 00:13:03,824
I bawcie się dobrze.

253
00:13:03,908 --> 00:13:07,077
Jeśli tego nie zrobicie,
będziecie żałować.

254
00:13:07,161 --> 00:13:07,995
Jasne?

255
00:13:10,581 --> 00:13:11,665
Wykorzystajcie to.

256
00:13:12,166 --> 00:13:13,042
Dobra?

257
00:13:13,709 --> 00:13:17,463
Niech single jeszcze raz podniosą dłonie.

258
00:13:20,925 --> 00:13:22,510
Mamy tu wielu idiotów.

259
00:13:23,677 --> 00:13:25,262
Są tutaj.

260
00:13:25,346 --> 00:13:29,558
„Spotykam się z kimś,
ale nie wiem, czy to na serio. Podnieść?”.

261
00:13:30,643 --> 00:13:33,813
Inni nie wiedzą, co się dzieje.
„To ten występ?”.

262
00:13:36,982 --> 00:13:40,569
Możliwe też,
że niektórzy mają to w dupie.

263
00:13:40,653 --> 00:13:43,447
Podnieście rękę, jeśli macie to w dupie.

264
00:13:43,531 --> 00:13:45,658
Dziękuję, przyjacielu. To miłe.

265
00:13:45,741 --> 00:13:49,620
W porządku. Tu wszystko gra.

266
00:13:49,703 --> 00:13:53,457
Podnieście rękę, jeśli chcecie,
żeby skończyć z podnoszeniem rąk.

267
00:13:53,958 --> 00:13:57,795
„Występ bez tego byłby lepszy”.

268
00:13:57,878 --> 00:13:59,338
Dobra, trochę was jest.

269
00:13:59,421 --> 00:14:00,923
Dzięki za opinie.

270
00:14:01,006 --> 00:14:02,633
Przyjmuję je.

271
00:14:03,259 --> 00:14:05,970
Podnieście rękę, jeśli sądzicie,
że to ważne.

272
00:14:06,679 --> 00:14:09,181
Bo było. „Mogłem podnieść rękę.

273
00:14:09,265 --> 00:14:11,767
Przepraszam za gówniane zachowanie.

274
00:14:11,851 --> 00:14:15,479
Wezmę udział w kolejnych zadaniach”.

275
00:14:16,605 --> 00:14:18,607
Dziękuję, przyjacielu, to miłe.

276
00:14:18,691 --> 00:14:21,068
Niektórzy przyznają się
do błędów. Dzięki.

277
00:14:21,151 --> 00:14:24,822
Podnieście rękę, jeśli sądzicie,
że już tego za dużo.

278
00:14:24,905 --> 00:14:27,408
„Zmień temat, kupiłem drogi bilet,

279
00:14:27,491 --> 00:14:31,912
żeby zobaczyć tego dupka…”.
Większość! Dziękuję.

280
00:14:31,996 --> 00:14:34,206
Niektórzy wciąż nie podnieśli ręki.

281
00:14:38,627 --> 00:14:41,922
Może to obraźliwe.
Ludzie z jedną ręką mogą zagwizdać.

282
00:14:44,717 --> 00:14:46,719
Nikt? Dobrze.

283
00:14:46,802 --> 00:14:49,763
A może się wkurzyli. To zawsze możliwe.

284
00:14:50,806 --> 00:14:53,017
Z całym szacunkiem.

285
00:14:53,100 --> 00:14:56,520
Nagrają ten kawałek i wrzucą do sieci.

286
00:14:59,273 --> 00:15:00,107
Dziękuję.

287
00:15:03,611 --> 00:15:07,031
Wiecie, że w pandemii
było więcej rozwodów?

288
00:15:07,114 --> 00:15:08,741
I zerwań.

289
00:15:08,824 --> 00:15:12,453
Jeśli wciąż jesteście razem
po tym syfie, macie szczęście.

290
00:15:12,536 --> 00:15:14,371
Są cierpliwi przy was.

291
00:15:14,455 --> 00:15:18,459
A jeśli się rozstaliście,
niech idą w cholerę.

292
00:15:18,542 --> 00:15:21,086
Wyrzuć to, co ci nie służy.

293
00:15:21,170 --> 00:15:22,546
Żyje się dalej.

294
00:15:22,630 --> 00:15:23,464
Jest git.

295
00:15:23,547 --> 00:15:26,091
Wszystkie pary na świecie
kłóciły się o to

296
00:15:26,175 --> 00:15:27,259
przynajmniej raz.

297
00:15:27,343 --> 00:15:31,931
Po durnych pytaniach,
typu „Gdzie idziemy? Co zjemy?”.

298
00:15:32,014 --> 00:15:35,267
Brak zdecydowania
zwykle prowadzi do kłótni.

299
00:15:35,351 --> 00:15:38,479
Nikt nie chce być odpowiedzialny
za niepowodzenie.

300
00:15:38,562 --> 00:15:40,731
Raz podjęli decyzję, było do kitu,

301
00:15:40,814 --> 00:15:43,484
i już nigdy więcej nie chcą.

302
00:15:44,610 --> 00:15:46,362
„Ty wybieraj”. „Nie, ty”.

303
00:15:46,445 --> 00:15:47,947
„Ja nie chcę, może ty?”.

304
00:15:48,030 --> 00:15:50,658
Kończą głodni i wściekli.

305
00:15:51,200 --> 00:15:55,079
I żadne nie podejmuje decyzji.
Może niektóre panie nie wiedzą,

306
00:15:55,162 --> 00:15:59,124
ale zanim facet zapyta was,
na co macie ochotę,

307
00:15:59,208 --> 00:16:00,709
przygotowuje się,

308
00:16:00,793 --> 00:16:03,295
musi przekonać sam siebie.

309
00:16:03,379 --> 00:16:04,463
Pogadać ze sobą.

310
00:16:04,546 --> 00:16:06,507
Gadamy do siebie.

311
00:16:06,590 --> 00:16:09,301
Wypełniamy się pozytywnymi uczuciami.

312
00:16:09,385 --> 00:16:13,597
„Dziś się z nią nie pokłócę. Nie dziś.

313
00:16:14,098 --> 00:16:15,182
Będę cierpliwy.

314
00:16:15,933 --> 00:16:19,603
Zapytam, dokąd chce iść. I tyle.

315
00:16:20,104 --> 00:16:21,271
Ja się nie liczę.

316
00:16:21,355 --> 00:16:23,857
Nieważne, że mam chęć na mięso.

317
00:16:23,941 --> 00:16:26,902
Jeśli wybierze jakieś
pieprzone sałatki,

318
00:16:28,195 --> 00:16:29,989
mam przesrane.

319
00:16:30,990 --> 00:16:31,907
Zjem chleb.

320
00:16:31,991 --> 00:16:35,786
Zjem chleb albo opiję się wody,
aż mi brzuch pęknie,

321
00:16:35,869 --> 00:16:40,040
albo wybiorę kolację bezdomnego.
Będę spał aż zapomnę o głodzie.

322
00:16:40,124 --> 00:16:42,251
I rano zjem dobre śniadanie.

323
00:16:42,334 --> 00:16:46,088
Bez kłótni. Nie sprowokuje cię.
To dobry dzień. Bądź cierpliwy.

324
00:16:46,171 --> 00:16:50,092
Nie dam się sprowokować.
Ale pewnie znowu zechce makaronu.

325
00:16:50,175 --> 00:16:52,928
Zawsze chce makaronu z serem!

326
00:16:53,012 --> 00:16:57,391
Mam nietolerancję laktozy.
Nie pobzykam. Przewalone.

327
00:16:57,474 --> 00:17:00,436
Będę wypierdywał Wagnera
do trzeciej nad ranem.

328
00:17:00,936 --> 00:17:02,980
Makaron zniszczy mi noc.

329
00:17:05,482 --> 00:17:06,316
Zjem chleb.

330
00:17:07,901 --> 00:17:08,986
Żadnych kłótni”.

331
00:17:09,069 --> 00:17:12,114
Więc masz dobry nastrój.

332
00:17:13,699 --> 00:17:16,452
„Skarbie, na co masz ochotę?”.

333
00:17:16,535 --> 00:17:17,995
Ona: „Nie wiem. A ty?”.

334
00:17:18,078 --> 00:17:20,956
Bo miała dokładnie te same myśli.

335
00:17:21,040 --> 00:17:24,168
Ten sam monolog wewnętrzny.

336
00:17:24,251 --> 00:17:26,503
Mówiła: „Zawsze pyta mnie o zdanie,

337
00:17:26,587 --> 00:17:28,964
a potem krytykuje mój wybór.

338
00:17:29,048 --> 00:17:30,674
Po cholerę pyta?

339
00:17:30,758 --> 00:17:35,179
Niech wybiera. Chce jeść mięso.
Każdego cholernego dnia.

340
00:17:35,262 --> 00:17:38,140
To spowolni pracę jelit.
Trzy dni się nie wysra.

341
00:17:38,223 --> 00:17:41,268
Będzie jęczał, że ma wzdęcie
i obwiniał sałatę.

342
00:17:41,351 --> 00:17:44,104
Sałatę? To przez twoje mięso.

343
00:17:44,605 --> 00:17:47,608
Dałam mu papaję, żeby poprawić trawienie.

344
00:17:47,691 --> 00:17:49,568
Nie ma opcji. Niech wybiera.

345
00:17:49,651 --> 00:17:53,197
Mam post przerywany.
Wszędzie są jakieś sałatki. Nieważne”.

346
00:17:54,031 --> 00:17:55,282
„Na co masz ochotę?”.

347
00:17:56,617 --> 00:17:58,744
„Dziś ty wybierasz, skarbie.

348
00:17:58,827 --> 00:18:02,623
Powiedz, na co masz ochotę”.

349
00:18:03,791 --> 00:18:05,918
„Nie pokłócimy się o to, prawda?”.

350
00:18:07,252 --> 00:18:08,921
„Nie kłóćmy się o to”.

351
00:18:09,505 --> 00:18:10,672
„Czas ucieka”.

352
00:18:11,423 --> 00:18:16,011
„Wybierz coś. Zagrajmy w grę.
Zjemy pierwszą rzecz, o której pomyślisz.

353
00:18:16,095 --> 00:18:19,348
- Na co masz ochotę?
- Na makaron”.

354
00:18:25,229 --> 00:18:27,940
„Cholibka. Makaron?”.

355
00:18:30,692 --> 00:18:33,529
Muszę wymyślać te durne gry.

356
00:18:35,155 --> 00:18:37,908
Ze wszystkich rzeczy akurat makaron?

357
00:18:38,408 --> 00:18:41,745
No to makaron. Pyszka.

358
00:18:42,246 --> 00:18:45,207
Nie wygrasz tej wojny. „Dobra, makaron.

359
00:18:45,290 --> 00:18:47,543
Wezmę coś na zgagę.

360
00:18:47,626 --> 00:18:50,754
Dajmy spokój. Nie chcę makaronu,
ale niech będzie”.

361
00:18:50,838 --> 00:18:52,131
Dobrze ci idzie.

362
00:18:52,214 --> 00:18:54,925
Problem w tym,
że kobiety są proaktywne.

363
00:18:55,008 --> 00:18:57,344
Więc w drodze do restauracji

364
00:18:57,427 --> 00:18:59,805
zaproponują ci wachlarz opcji,

365
00:19:00,305 --> 00:19:01,723
które nie są makaronem.

366
00:19:01,807 --> 00:19:03,183
Na wszelki wypadek.

367
00:19:05,018 --> 00:19:07,020
Już się zgodziłem, do cholery.

368
00:19:08,355 --> 00:19:09,565
Ale nie.

369
00:19:09,648 --> 00:19:13,068
Zatrzymuje auto po drodze i mówi:

370
00:19:13,152 --> 00:19:16,530
„Za rogiem sprzedają
pyszne arepas, skarbie.

371
00:19:16,613 --> 00:19:20,117
Zabójcze. Z nadzieniem, jakie chcesz.
Szarpany kurczak,

372
00:19:20,200 --> 00:19:24,413
sosy, awokado. Nieziemskie. O, tutaj”.

373
00:19:25,038 --> 00:19:28,417
Pytam: „Nie wolisz makaronu?”.

374
00:19:29,168 --> 00:19:31,086
„Tak tylko wspominam, gdybyś chciał”.

375
00:19:33,213 --> 00:19:35,632
„Chcieliśmy makaronu, zjedzmy go”.

376
00:19:35,716 --> 00:19:38,969
W restauracji: „Tu niedaleko
sprzedają kanapki,

377
00:19:39,052 --> 00:19:42,389
zabójcze. Z klopsikami,
specjalnym sosem, wszystko

378
00:19:42,472 --> 00:19:44,224
to na toście. O tam”.

379
00:19:46,810 --> 00:19:50,480
„Chcesz makaron, kanapki czy arepas?

380
00:19:50,564 --> 00:19:53,317
- Zdecyduj się.
- Nie wiem, a ty?”.

381
00:19:55,694 --> 00:19:57,279
„Cokolwiek, do cholery.

382
00:20:00,240 --> 00:20:04,036
Chcę przeżyć szczęśliwie jeden, kurwa,
dzień. Czy to możliwe?”.

383
00:20:05,370 --> 00:20:06,330
„Nie bądź chamski.

384
00:20:06,413 --> 00:20:09,875
Próbuję zrobić dla ciebie
coś miłego, do cholery.

385
00:20:09,958 --> 00:20:11,501
Skąd to niezdecydowanie?

386
00:20:11,585 --> 00:20:13,962
Arepas, kanapki, makaron. Co wolisz?”.

387
00:20:14,046 --> 00:20:16,506
„Ustaliliśmy, że makaron.
A nawet nie chciałem.

388
00:20:17,049 --> 00:20:20,427
Co chcesz jeść, do cholery?
Weź się, kurwa, zdecyduj!”.

389
00:20:20,510 --> 00:20:22,012
„Gówno.

390
00:20:23,388 --> 00:20:27,184
Chcę do domu. Straciłam apetyt”.

391
00:20:36,151 --> 00:20:38,237
Oboje wracają do domu wściekli.

392
00:20:38,320 --> 00:20:40,322
Coś się droga dłuży, nie?

393
00:20:40,405 --> 00:20:43,367
Oboje milczycie,
trafiacie na same czerwone,

394
00:20:43,450 --> 00:20:46,995
tak wkurzeni, że głód wam przeszedł.

395
00:20:47,079 --> 00:20:51,083
Nikt nic nie mówi,
żeby nie być agresywnym.

396
00:20:51,917 --> 00:20:55,712
I to pogarsza sprawę.
Nie możesz chrząknąć bez podtekstu.

397
00:20:55,796 --> 00:20:58,632
Ona na to:
„Powiedz mi to, kurwa, w twarz!”.

398
00:21:00,425 --> 00:21:02,261
Lepiej się zamknąć.

399
00:21:02,344 --> 00:21:04,680
To uzbrojona bomba.

400
00:21:04,763 --> 00:21:06,598
Jak zakończyć taką kłótnię?

401
00:21:06,682 --> 00:21:10,227
Jedno musi przeprosić, prawda?
To, które przegięło.

402
00:21:10,310 --> 00:21:13,146
W tym przypadku facet.
To on wybuchł i przeklął.

403
00:21:13,230 --> 00:21:14,314
Jedno przeprasza.

404
00:21:14,398 --> 00:21:18,610
Porada: przepraszaj dopiero,
gdy już jesteście spokojni.

405
00:21:18,694 --> 00:21:23,115
Bo jeśli któreś nie będzie,
kłótnia znów się odpali.

406
00:21:23,198 --> 00:21:26,034
Jesteśmy idiotami.
Dokopujemy sobie w przeprosinach.

407
00:21:26,118 --> 00:21:29,579
Ironią, sugestią. Żeby zabolało.

408
00:21:29,663 --> 00:21:31,707
Drugie to zauważa i się wścieka.

409
00:21:31,790 --> 00:21:35,294
Więc pierwsze mówi:
„Skarbie, przepraszam.

410
00:21:35,377 --> 00:21:37,212
To moja wina, jak zwykle.

411
00:21:40,340 --> 00:21:42,009
Jak zwykle, ponieważ

412
00:21:42,092 --> 00:21:45,095
jesteś idealna, bez wad i nieomylna,

413
00:21:45,846 --> 00:21:48,098
a ja zawsze nawalam.

414
00:21:48,181 --> 00:21:51,059
Tylko się obudzę i już robię źle.

415
00:21:51,560 --> 00:21:53,770
Wybacz, o Wasza Wysokość.

416
00:21:56,189 --> 00:21:59,192
Ja umiem się przyznać do błędu.

417
00:21:59,735 --> 00:22:01,820
Nie to, co niektóre monarchinie.

418
00:22:03,697 --> 00:22:07,743
Następnym razem zjemy arepas,
kanapki i makaron.

419
00:22:07,826 --> 00:22:08,785
Na raz.

420
00:22:08,869 --> 00:22:11,371
Zrobimy wycieczkę gastro
dla Jej Wysokości.

421
00:22:12,164 --> 00:22:13,123
Pasuje?”.

422
00:22:13,832 --> 00:22:17,419
„Czemu mówisz do mnie jak do idiotki?”
I się zaczyna.

423
00:22:17,502 --> 00:22:20,547
Najpierw rozwiązanie
dla panów. Jest proste.

424
00:22:20,630 --> 00:22:24,468
Za każdym razem
gdy zaproponujecie miejsce,

425
00:22:24,551 --> 00:22:26,178
powtórzcie te cztery kroki.

426
00:22:26,720 --> 00:22:29,848
Zawsze są takie same.

427
00:22:29,931 --> 00:22:33,018
Krok pierwszy. Spytajcie, czego chcą.
Drugi. Wkurzcie się.

428
00:22:33,101 --> 00:22:37,314
Trzeci. Przeproście.
Czwarty. Idźcie spać głodni i wkurwieni.

429
00:22:37,397 --> 00:22:38,231
Jasne?

430
00:22:39,566 --> 00:22:41,276
Zamieńcie kolejność.

431
00:22:41,360 --> 00:22:44,613
Przećwiczcie ją i powiedzcie mi,

432
00:22:44,696 --> 00:22:47,574
jak poszło.

433
00:22:47,657 --> 00:22:49,409
Najpierw się wkurzcie,

434
00:22:49,493 --> 00:22:52,454
przeproście, wyjdźcie
i coś zjedzcie. Okej?

435
00:22:52,996 --> 00:22:54,831
Przećwiczcie to i dajcie znać.

436
00:22:54,915 --> 00:22:57,250
Kiedy zapyta na co macie ochotę,

437
00:22:57,334 --> 00:22:59,002
od razu się wkurzajcie.

438
00:22:59,086 --> 00:23:00,587
Bez powodu.

439
00:23:01,129 --> 00:23:04,591
Przesadnie: „Gówno zjem, nie makaron!”.
I trzaśnijcie drzwiami.

440
00:23:04,674 --> 00:23:05,884
Będzie w szoku.

441
00:23:05,967 --> 00:23:08,970
To musi być niespodziewany wybuch.

442
00:23:09,054 --> 00:23:09,971
Bez powodu.

443
00:23:10,055 --> 00:23:13,308
„Gówno zjem, nie makaron”. I wyjdźcie.

444
00:23:13,392 --> 00:23:15,769
Będzie w szoku. Chamskie nawet jak na was.

445
00:23:16,478 --> 00:23:18,480
„Co ja powiedziałam? Co z nim?”.

446
00:23:20,065 --> 00:23:21,733
Musisz też szybko wrócić.

447
00:23:22,317 --> 00:23:26,238
Jeśli dasz jej czas na przemyślenia,
wścieknie się i po sprawie.

448
00:23:27,114 --> 00:23:29,366
To ryzykowne, dobra?

449
00:23:29,449 --> 00:23:31,451
Trzeba działać szybko.

450
00:23:31,535 --> 00:23:34,371
Wybuch i szybkie wyjście.

451
00:23:34,454 --> 00:23:37,457
Jeśli się wkurzy, od razu przeproście.

452
00:23:37,541 --> 00:23:39,543
Dwa proste kroki w pół minuty.

453
00:23:40,043 --> 00:23:43,922
„Gówno zjem, nie makaron”.
Policz do pięciu.

454
00:23:44,005 --> 00:23:47,092
Wróć i przeproś.
Zdziwiony, że nie wiesz, o co poszło.

455
00:23:50,262 --> 00:23:53,348
„Nie wiem, co we mnie wstąpiło.
Wybacz, skarbie.

456
00:23:53,432 --> 00:23:55,475
Nie zasługujesz na to”.

457
00:23:55,559 --> 00:23:56,518
Przesadź.

458
00:23:56,601 --> 00:24:00,105
„Nie zasługujesz na to,
jesteś moją ukochaną.

459
00:24:00,188 --> 00:24:03,275
W mordę, przegiąłem.
Naplułem na naszą miłość.

460
00:24:03,358 --> 00:24:05,986
Mój Boże, znieważyłem świętość.

461
00:24:06,069 --> 00:24:07,195
Wybacz mi, skarbie.

462
00:24:08,905 --> 00:24:11,533
Finanse i stres w pracy
dały mi się we znaki.

463
00:24:11,616 --> 00:24:14,453
Wyżyłem się na tobie. Wybacz.
Kocham cię.

464
00:24:14,536 --> 00:24:18,457
Jesteś najlepsza.
Czy będziesz w stanie wybaczyć

465
00:24:19,416 --> 00:24:21,918
temu niegodnemu, okropnemu facetowi?”.

466
00:24:22,878 --> 00:24:23,879
Jest w szoku…

467
00:24:26,256 --> 00:24:27,090
„Spoko”.

468
00:24:28,175 --> 00:24:31,470
I kiedy tak ją zagiąłeś,
mówisz, dokąd idziecie jeść.

469
00:24:31,553 --> 00:24:32,762
„Może zjemy mięso?”.

470
00:24:35,348 --> 00:24:36,475
Ona na to…

471
00:24:37,559 --> 00:24:38,393
„Co?”.

472
00:24:39,936 --> 00:24:40,770
Tak jest.

473
00:24:43,815 --> 00:24:46,526
Słowem nie piśnie w drodze.

474
00:24:46,610 --> 00:24:48,236
Będzie jej ciebie żal.

475
00:24:49,905 --> 00:24:54,784
„Ma tyle stresu na co dzień.
Oby chociaż mięso mu smakowało”.

476
00:24:56,036 --> 00:24:58,038
Bułka z masłem.

477
00:24:58,163 --> 00:25:01,124
Trzeba być kreatywnym.

478
00:25:01,958 --> 00:25:02,792
Jasne?

479
00:25:07,547 --> 00:25:09,883
Kobietom jest łatwiej.

480
00:25:09,966 --> 00:25:13,720
Zdradzę wam sekret.
Nigdy nie budzimy się szczęśliwi.

481
00:25:13,803 --> 00:25:16,139
Faceci wiedzą, o czym mówię.

482
00:25:16,223 --> 00:25:20,727
Nie mówimy: „Piękny dzień.
Dziś dam z siebie wszystko”. Nie.

483
00:25:21,311 --> 00:25:23,438
Budzimy się z niepokojem,

484
00:25:23,522 --> 00:25:27,442
z przeczuciem, że czegoś
nie dopilnowaliśmy,

485
00:25:27,526 --> 00:25:29,694
że spieprzyliśmy coś niejasnego.

486
00:25:30,237 --> 00:25:34,449
Kobieta musi tylko
wymyślić problem. Jakikolwiek.

487
00:25:34,533 --> 00:25:39,120
Facet uwierzy i przeprosi,
nawet jeśli nie ma problemu.

488
00:25:39,204 --> 00:25:42,791
Wystarczy, że kobieta zasugeruje,
że zna rozwiązanie.

489
00:25:43,500 --> 00:25:45,627
I że to pomysł mężczyzny.

490
00:25:45,710 --> 00:25:47,671
Jego. I już.

491
00:25:47,754 --> 00:25:49,714
Spójrz na niego ostrożnie z oddali…

492
00:25:54,261 --> 00:25:57,514
Nic więcej. Chłop oszaleje.
„Dobra, nawaliłem. Co teraz?.

493
00:25:57,597 --> 00:25:59,432
Jestem taki głupi.

494
00:26:00,058 --> 00:26:01,893
Jedna pomyłka goni drugą”.

495
00:26:03,144 --> 00:26:06,022
Facet pomyśli: „Dopiero wstałem….

496
00:26:07,440 --> 00:26:10,402
Co mogłem zrobić?
Może coś przez sen? Nie”.

497
00:26:10,485 --> 00:26:12,862
Facet spyta cię, co się stało.

498
00:26:12,946 --> 00:26:16,032
A ty musisz tylko wymyślić imię.

499
00:26:16,116 --> 00:26:19,119
Każde się nada.

500
00:26:19,202 --> 00:26:20,328
„Kim jest Catalina?”.

501
00:26:20,829 --> 00:26:22,831
Może żadnej nie znać.

502
00:26:23,331 --> 00:26:28,169
Ale i tak go przyłapałaś.

503
00:26:28,253 --> 00:26:30,380
I tak go przyłapałaś.

504
00:26:30,463 --> 00:26:32,632
„Cholera, nawaliłem. Znowu.

505
00:26:33,174 --> 00:26:36,553
Jestem takim cipeuszem. Zawsze coś.

506
00:26:36,636 --> 00:26:40,515
Czego ja szukałem u innej?
Nie kojarzę akurat Cataliny.

507
00:26:40,599 --> 00:26:43,810
A może? Nie. Byłem grzeczny.

508
00:26:44,311 --> 00:26:47,939
Catalina? Nie.
Ale skoro tak mówi, to nawaliłem”.

509
00:26:48,023 --> 00:26:50,942
I facet odpowiada:
„Nie wiem, skarbie. A co?”.

510
00:26:51,026 --> 00:26:52,360
„Ty już wiesz co”.

511
00:26:54,154 --> 00:26:56,740
Facet myśli: „Pewnie, że wiem.
Po co pytam?

512
00:26:57,449 --> 00:27:01,369
O Boże!”. I gdy już facet
traci przytomność,

513
00:27:01,453 --> 00:27:05,206
rzucasz tylko: „Zjadłabym coś”.
I facet już ustawiony.

514
00:27:05,290 --> 00:27:08,627
„Może makaron? Wiem, że go uwielbiasz.

515
00:27:08,710 --> 00:27:12,297
Ja stawiam. A wracając,
kupimy arepas na później”.

516
00:27:12,797 --> 00:27:16,092
Tu chodzi o cierpliwość. Różnimy się.

517
00:27:16,176 --> 00:27:20,096
Jedno z was jest większym bałaganiarzem.

518
00:27:20,180 --> 00:27:22,599
Podnieście rękę, bałaganiarze.

519
00:27:22,682 --> 00:27:24,476
Rozumiecie mnie.

520
00:27:24,559 --> 00:27:26,728
W moim związku to ja nim jestem.

521
00:27:26,811 --> 00:27:30,357
Czyściochy, przyjmijcie przeprosiny
w naszym imieniu.

522
00:27:30,440 --> 00:27:34,110
Wiemy, że życie z nami, to piekło.

523
00:27:34,194 --> 00:27:37,530
Przepraszamy, dobra?
To nasza wina. Jak zwykle.

524
00:27:40,950 --> 00:27:43,036
Ale uważajcie.

525
00:27:43,119 --> 00:27:47,165
Nic nie wkurza bałaganiarza bardziej,
niż kiedy mu posprzątasz.

526
00:27:47,957 --> 00:27:51,586
Nie waż się. Bo będzie problem.

527
00:27:52,671 --> 00:27:54,506
Dla ciebie to bałagan,

528
00:27:54,589 --> 00:27:58,885
ale bałaganiarz wie, gdzie co leży.
Sprzątnij, a się zagubi.

529
00:27:58,968 --> 00:28:00,553
Wścieknie się.

530
00:28:00,637 --> 00:28:02,472
Zacznie dorabiać ideologię.

531
00:28:02,555 --> 00:28:05,475
Może ma pod łóżkiem
łyżeczkę ze starym karmelem.

532
00:28:05,558 --> 00:28:07,894
Obrzydliwa sprawa.

533
00:28:07,977 --> 00:28:10,522
Ale weź mu ją sprzątnij,

534
00:28:10,605 --> 00:28:13,316
pomyśli, że z pokojem jest coś nie tak.

535
00:28:14,192 --> 00:28:16,069
„Gdzie mój karmel?.

536
00:28:16,695 --> 00:28:20,448
Nie ma go pod łóżkiem. I jak ja go zjem?

537
00:28:20,532 --> 00:28:23,118
Czemu nie mogę znaleźć mojej łyżeczki?”.

538
00:28:23,201 --> 00:28:25,954
Uderzy w przesadę.

539
00:28:26,037 --> 00:28:27,956
„Zabrałam ją, mrówki po niej łaziły”.

540
00:28:28,039 --> 00:28:29,708
„Przyjaźniłem się z nimi.

541
00:28:29,791 --> 00:28:33,253
Jadły ze mną karmel.
Jak mogłaś nie zapytać?”.

542
00:28:34,045 --> 00:28:38,007
Bądźcie cierpliwi,
bałaganiarze przesadzają.

543
00:28:38,508 --> 00:28:41,511
U kobiet chodzi zwykle
o bluzkę, o ładny strój.

544
00:28:41,594 --> 00:28:46,015
O jakieś ubrania,
dzięki którym nabywają pewności siebie.

545
00:28:46,099 --> 00:28:48,643
Takie na specjalne okazje.

546
00:28:48,727 --> 00:28:51,980
Mężczyznom jest łatwiej.
„Idealna koszulka.

547
00:28:52,063 --> 00:28:54,232
W sam raz na specjalną okazję”.

548
00:28:54,315 --> 00:28:57,193
Założą ją na każdą okazję.

549
00:28:57,277 --> 00:28:59,779
Powiedzmy, że to ulubiona
koszulka w paski.

550
00:29:00,530 --> 00:29:04,701
Facet idzie do szafy, szuka jej,

551
00:29:04,784 --> 00:29:05,785
a tam pusto.

552
00:29:06,369 --> 00:29:07,537
Wpada w szał.

553
00:29:08,288 --> 00:29:10,623
Pary wiedzą, o czym mówię.

554
00:29:10,707 --> 00:29:16,296
Pierwsza myśl nie brzmi:
„Gdzie moja koszulka? Co z nią zrobiłem?

555
00:29:16,379 --> 00:29:20,175
Nosiłem ją ostatnio?”.
Nie. Ktoś musiał ją zabrać.

556
00:29:21,176 --> 00:29:25,096
„Ona zawsze zabiera moje rzeczy
i przekłada je bez pytania”.

557
00:29:25,180 --> 00:29:28,516
Facet jest wściekły
i naskakuje na partnerkę.

558
00:29:28,600 --> 00:29:30,602
„Gdzie moja koszulka w paski?”.

559
00:29:30,685 --> 00:29:33,855
A ona pogarsza sprawę:
„Tam, gdzie ją zostawiłeś”.

560
00:29:35,440 --> 00:29:38,735
To okropna odpowiedź.
Tak ciężko pomóc mu szukać?

561
00:29:38,818 --> 00:29:42,238
„Nie wiem, która. Masz dwie…”. Nie.

562
00:29:42,322 --> 00:29:44,532
To jak pytanie: „Masz jakiś problem?”.

563
00:29:45,992 --> 00:29:48,953
Facet zachowuje zimną krew.
„Gdyby tam była,

564
00:29:49,037 --> 00:29:50,872
nie pytałbym, kochanie”.

565
00:29:50,955 --> 00:29:53,792
„- Sprawdzałeś w koszu na pranie?
- Pusto”.

566
00:29:53,875 --> 00:29:56,836
Ale myśli: „Jak sprawdzić,
żeby nie zauważyła?”.

567
00:29:57,837 --> 00:30:02,133
Już robi burdę, chociaż nie sprawdził.

568
00:30:02,217 --> 00:30:04,010
Udaje idiotę, zaczyna szukać.

569
00:30:04,093 --> 00:30:07,138
„Zawsze mi wszystko przekłada.

570
00:30:07,222 --> 00:30:11,059
Nie mogę kupić nic fajnego.
Zawsze się gubi. Sprawdzałem dwa razy.

571
00:30:11,851 --> 00:30:13,436
Nie ma jej”.

572
00:30:13,520 --> 00:30:16,022
„Nic dziwnego, w tym chlewie…

573
00:30:16,105 --> 00:30:19,025
Może leży pod łyżką z karmelem?

574
00:30:19,108 --> 00:30:19,984
Może tam”.

575
00:30:20,068 --> 00:30:21,528
Babka włącza sarkazm.

576
00:30:21,611 --> 00:30:24,280
„Mój chlew cię nie dotyczy”.

577
00:30:24,364 --> 00:30:25,448
Kolejna kłótnia.

578
00:30:25,532 --> 00:30:28,827
Wygrywa ten, kto szybko kończy kłótnię.

579
00:30:28,910 --> 00:30:32,205
Ten, kto nie wpadł w szał.

580
00:30:32,705 --> 00:30:34,165
Kłócimy się, przesadzamy.

581
00:30:34,249 --> 00:30:37,252
Zapełniamy mózg okropnymi myślami.

582
00:30:38,127 --> 00:30:40,922
Kłócimy się sami ze sobą.

583
00:30:41,422 --> 00:30:42,632
„Ja bym w życiu…

584
00:30:42,715 --> 00:30:43,550
Nie ma opcji.

585
00:30:44,467 --> 00:30:45,301
Ja po prostu…

586
00:30:46,386 --> 00:30:47,929
Nie rozumiem.

587
00:30:48,972 --> 00:30:51,724
Co jest aż tak, kurwa, trudnego

588
00:30:52,892 --> 00:30:55,645
w poszanowaniu własności drugiej osoby?

589
00:30:57,188 --> 00:31:00,400
To podstawowa zasada.

590
00:31:01,067 --> 00:31:03,027
To nie moje. Lepiej zostawię.

591
00:31:03,695 --> 00:31:06,030
I tyle. Proste.

592
00:31:06,114 --> 00:31:07,866
Nie moje. Zostawię.

593
00:31:08,908 --> 00:31:11,870
Podstawa szacunku.

594
00:31:12,620 --> 00:31:16,040
To moje. Wezmę to, podetrę tym dupę.

595
00:31:16,124 --> 00:31:19,711
Jest moje! I zrobię to,
co mi się spodoba.

596
00:31:19,794 --> 00:31:21,379
Nie moje. Zostawię”.

597
00:31:22,171 --> 00:31:23,715
Proste jak drut.

598
00:31:24,215 --> 00:31:26,926
„Ale moje rzeczy zawsze giną w tym domu,

599
00:31:27,010 --> 00:31:29,470
bo mnie tu nikt nie szanuje.

600
00:31:29,554 --> 00:31:33,558
Nikt w ogóle. Gdybym zaginął,
prędzej znalazłaby koszulkę w paski.

601
00:31:34,559 --> 00:31:37,729
Jej rzeczy są tam. Wyprasowane.
Posegregowane kolorami,

602
00:31:37,812 --> 00:31:39,272
pachnące.

603
00:31:39,355 --> 00:31:40,732
A moje zaginęły.

604
00:31:40,815 --> 00:31:44,110
Nawet nie pamięta tej koszulki.
Nie ma pojęcia.

605
00:31:44,193 --> 00:31:46,279
Wmawia mi, że ją sobie zmyśliłem.

606
00:31:46,779 --> 00:31:49,407
Nie istniała. Nosiłem ją przy niej
z 500 razy

607
00:31:49,490 --> 00:31:52,327
i nie ma pojęcia.
Może biegałem na waleta?

608
00:31:52,410 --> 00:31:55,496
Biegałem z gołym brzuchem,
myśląc, że mam koszulkę”.

609
00:31:55,580 --> 00:31:59,083
Czas szybko mija,
kiedy kłócisz się sam ze sobą.

610
00:31:59,167 --> 00:32:03,004
Zwracajcie na to uwagę
i bądźcie cierpliwi,

611
00:32:03,087 --> 00:32:06,466
bo związki kończą się
przez takie właśnie sprzeczki.

612
00:32:06,549 --> 00:32:08,927
Wiele lat temu się przez to rozstałem.

613
00:32:09,010 --> 00:32:10,219
Ukradła mi jedzenie.

614
00:32:11,095 --> 00:32:12,972
Nie lubię, gdy ktoś to robi.

615
00:32:13,514 --> 00:32:16,726
Są dwa rodzaje ludzi.
Jedni dzielą się szamą, drudzy nie.

616
00:32:16,809 --> 00:32:18,019
Jestem z tych drugich.

617
00:32:18,645 --> 00:32:21,314
Jesteśmy popierdoleni. Wiem. Rozumiem.

618
00:32:21,397 --> 00:32:23,149
Ale nie samolubni.

619
00:32:23,232 --> 00:32:26,402
Bo najpierw pytamy:
„Tobie też coś zamówić?”.

620
00:32:27,278 --> 00:32:28,404
I słyszymy: „nie!”.

621
00:32:29,238 --> 00:32:31,449
Ale gdy tylko jemy, nagle głodnieją.

622
00:32:32,909 --> 00:32:36,955
Zerwałem z laską,
bo ukradła mi frytki.

623
00:32:37,038 --> 00:32:40,416
Może to brzmi jak przesada.
Ale to nie były zwykłe frytki.

624
00:32:40,500 --> 00:32:43,086
To były frytki nadzwyczajne.

625
00:32:43,169 --> 00:32:47,423
Z cheddarem, papryką,
nachosami i bekonem.

626
00:32:47,507 --> 00:32:48,341
Przepyszne.

627
00:32:48,424 --> 00:32:51,177
Spytałem: „To nieziemskie frytki,
zamówić ci?”.

628
00:32:51,260 --> 00:32:52,720
„Nie, chcę tylko wodę”.

629
00:32:52,804 --> 00:32:55,932
„Świetnie. Dla ciebie woda,
dla mnie frytki”.

630
00:32:56,015 --> 00:32:59,727
Jedzenie przyjechało,
a ona od razu pakuje frytę do buzi. Szok!

631
00:33:01,187 --> 00:33:02,939
„Coś ty właśnie zrobiła?

632
00:33:05,525 --> 00:33:07,777
Jesteś głodna? Dokupić ci?”.

633
00:33:07,860 --> 00:33:10,446
„- Chciałam tylko jedną.
- Ale to moje.

634
00:33:10,530 --> 00:33:13,866
Zamówiłem dokładnie tyle.
A teraz mam mniej.

635
00:33:14,450 --> 00:33:15,702
Nie najem się”.

636
00:33:16,202 --> 00:33:18,246
„Uspokój się, to jedna frytka”.

637
00:33:18,329 --> 00:33:20,873
„Tak, ale ta była najsmaczniejsza.

638
00:33:20,957 --> 00:33:23,501
Najlepsza. Miała najwięcej sera.

639
00:33:23,584 --> 00:33:27,338
Przyjechało jedzenie i pomyślałem,
że to od niej zacznę.

640
00:33:27,422 --> 00:33:31,175
A teraz nie wiem, gdzie zacząć.
Spieprzyłaś. Straciłem apetyt”.

641
00:33:31,718 --> 00:33:36,097
„- Nie bądź wulgarny.
- Nie bądź złodziejką”.

642
00:33:36,597 --> 00:33:39,058
W gniewie mówi się różne głupoty.

643
00:33:39,142 --> 00:33:40,518
Musimy być cierpliwi.

644
00:33:40,601 --> 00:33:43,813
Pary muszą być cierpliwe.
Również w stosunku do rodzin.

645
00:33:43,896 --> 00:33:46,691
Na przykład do dzieci.

646
00:33:46,774 --> 00:33:49,694
Kto z was ma dzieci? Przyznajcie się.

647
00:33:49,777 --> 00:33:51,654
Trochę was jest. Dobrze.

648
00:33:51,738 --> 00:33:54,991
Trzeba cierpliwości. Ja mam dwójkę dzieci.

649
00:33:55,074 --> 00:33:58,578
Wiecie, co się zmieniło od czasów
naszego dzieciństwa?

650
00:33:58,661 --> 00:34:01,330
My staramy się być dobrymi rodzicami.

651
00:34:01,414 --> 00:34:03,207
Nasi starzy mieli to w dupie.

652
00:34:04,250 --> 00:34:07,545
Byli zajęci, nieuważni,
mieli swoje sprawy.

653
00:34:07,628 --> 00:34:11,466
Ich metoda brzmiała:
„Niech się sam nauczy”.

654
00:34:12,008 --> 00:34:14,427
Umywali ręce.

655
00:34:14,510 --> 00:34:18,181
„Wchodzisz tam? Ostrożnie.
Spadłeś? Masz nauczkę”.

656
00:34:19,515 --> 00:34:21,768
Trzy miesiące z nogą w gipsie.

657
00:34:22,310 --> 00:34:25,229
Tata mówiący rodzinie:
„Patrzcie, co debil zrobił”.

658
00:34:26,731 --> 00:34:30,985
Nie było lekko. Uczyliśmy się na błędach.

659
00:34:31,069 --> 00:34:33,488
Teraz rodzice przeginają w drugą stronę.

660
00:34:33,571 --> 00:34:36,199
Chcą uczyć dziecko rozmową.

661
00:34:36,282 --> 00:34:39,535
Psychologowie każą zbudować autorytet,

662
00:34:39,619 --> 00:34:42,163
ale na poziomie dziecka, bez tajemnic,

663
00:34:42,246 --> 00:34:45,458
żeby mi zaufało i samo mówiło szczerze.

664
00:34:45,541 --> 00:34:48,795
Jak nauczę młodego mnożenia,
nie traumatyzując go?

665
00:34:50,880 --> 00:34:54,258
My uczyliśmy się
tabliczki mnożenia ze strachu.

666
00:34:55,176 --> 00:34:58,888
Wciąż się boimy. Spytasz kogoś:
„Ile jest sześć razy osiem?”.

667
00:35:00,640 --> 00:35:03,017
Odruch nie zanikł.

668
00:35:03,101 --> 00:35:04,018
„48”.

669
00:35:05,520 --> 00:35:08,856
Cofnijmy się jeszcze.
Jak uczono naszych rodziców?

670
00:35:08,940 --> 00:35:11,692
Dziadek wracał po pracy,
ojciec się uczył.

671
00:35:11,776 --> 00:35:13,736
Dziadek mówił, że to proste.

672
00:35:13,820 --> 00:35:16,447
„Dwa razy cztery?”. Bum! Pas na stół.

673
00:35:17,323 --> 00:35:18,157
Nie?

674
00:35:18,241 --> 00:35:21,202
Tata mówi: „Osiem”.
„No i tym razem cię nie walnę.

675
00:35:22,036 --> 00:35:23,579
Następne”.

676
00:35:23,663 --> 00:35:24,497
Tak, idealnie.

677
00:35:24,580 --> 00:35:27,959
Takie były metody,
nie mówię, że dobre, ale takie były.

678
00:35:28,042 --> 00:35:33,131
My aż tak źle nie mieliśmy,
ale mój ojciec zniszczył moje zaufanie,

679
00:35:33,214 --> 00:35:35,508
ciągle nas do siebie porównując.

680
00:35:35,591 --> 00:35:38,136
Nasi ojcowie kochali się
do nas porównywać.

681
00:35:38,219 --> 00:35:41,973
Nie byli przy tym wspierający
i zawsze się o coś gniewali.

682
00:35:42,598 --> 00:35:45,893
Wymagali od dzieci zbyt wiele.

683
00:35:45,977 --> 00:35:48,062
„Nie znasz tabliczki mnożenia?

684
00:35:48,146 --> 00:35:49,856
Ja w twoim wieku dzieliłem.

685
00:35:51,023 --> 00:35:53,734
Jesteś opóźniony.

686
00:35:54,235 --> 00:35:58,823
Musimy prześwietlić ci głowę,
to nie jest normalne”.

687
00:35:58,906 --> 00:36:02,118
W dziecku budził się strach:
„W mordę, mam guza mózgu.

688
00:36:02,952 --> 00:36:05,913
Mam guza mózgu, dlatego nic nie rozumiem.

689
00:36:05,997 --> 00:36:09,083
Nic nie pamiętam z lekcji
i ciągle chce mi się spać.

690
00:36:09,167 --> 00:36:10,376
Tak, mam guza”.

691
00:36:11,335 --> 00:36:13,171
Kłócili się przy nas z mamą.

692
00:36:13,254 --> 00:36:15,631
„Jak może nie umieć mnożyć? W tym wieku?

693
00:36:15,715 --> 00:36:18,968
Ile płacimy za szkołę?
Zdzierstwo. I tak nic nie kuma.

694
00:36:19,051 --> 00:36:21,053
Szkoda pieniędzy.

695
00:36:21,137 --> 00:36:23,764
Po co go tam posyłać?
Będę go uczył w domu.

696
00:36:23,848 --> 00:36:26,225
Przy okazji przypilnuję.

697
00:36:26,309 --> 00:36:28,811
Za dwa tygodnie będziesz mnożył i dzielił.

698
00:36:29,729 --> 00:36:33,649
Jeśli rzucę pracę, będziemy głodować.
Tylko ja pracuję.

699
00:36:34,483 --> 00:36:38,613
A my się modliliśmy:
„Boziu, nie chcę umierać z głodu”.

700
00:36:38,696 --> 00:36:40,156
Robiło się traumatycznie.

701
00:36:46,245 --> 00:36:48,372
„Nie chcę głodować.

702
00:36:48,456 --> 00:36:51,125
Muszę nauczyć się mnożyć,
pomimo guza mózgu”.

703
00:36:51,209 --> 00:36:53,002
Więc ciężko pracowaliśmy.

704
00:36:54,295 --> 00:36:58,007
Rodzice zarzucali nas informacjami,
bez żadnego wyjaśnienia.

705
00:36:58,090 --> 00:37:01,260
„Jak możesz nie umieć mnożyć?
To proste. Zobacz.

706
00:37:01,344 --> 00:37:04,639
Dwa razy cztery. To osiem.

707
00:37:04,722 --> 00:37:07,058
I cała filozofia. Matma jest dokładna.

708
00:37:07,141 --> 00:37:09,185
Dwa razy cztery to nie sześć ani dziewięć.

709
00:37:09,268 --> 00:37:12,480
Rozumiesz, idioto? To osiem. Łapiesz?

710
00:37:13,189 --> 00:37:15,399
No to dalej. Sześć razy osiem”.

711
00:37:17,652 --> 00:37:19,111
Liczyliśmy na palcach.

712
00:37:20,238 --> 00:37:23,699
Nie dali nam nawet pomyśleć.
„Sześć razy osiem!

713
00:37:23,783 --> 00:37:25,868
Ogłuchłeś, dzieciaku? Ile to?”.

714
00:37:27,119 --> 00:37:29,455
Więc mówię w nerwach: „60?”.

715
00:37:29,956 --> 00:37:32,625
A ojciec: „Jest głupszy od reszty.

716
00:37:33,417 --> 00:37:36,128
Zrobiliśmy go po pijaku, nie?

717
00:37:36,212 --> 00:37:39,382
Marnujemy pieniądze.
Do niczego się nie nadajesz.

718
00:37:39,465 --> 00:37:41,801
Jutro wypisujemy go ze szkoły.

719
00:37:41,884 --> 00:37:45,721
Zadzwonimy do wujka Alberta,
będziesz pakował zakupy w Corabatos.

720
00:37:46,389 --> 00:37:49,725
Albo rowy kopał”. Tak mnie straszył.

721
00:37:49,809 --> 00:37:52,645
I wierzyłem! Szedłem spać z tą myślą.

722
00:37:52,728 --> 00:37:56,274
W koszmarach niosłem
cudze zakupy w Corabatos.

723
00:37:56,357 --> 00:37:59,443
Wujek Albert bije mnie kijem:
„Sześć razy osiem!”.

724
00:37:59,527 --> 00:38:01,153
„Nie wiem, mam guza!”.

725
00:38:02,571 --> 00:38:04,782
Niektóre rzeczy
zmieniły się na lepsze.

726
00:38:04,865 --> 00:38:08,452
Dzieci mają teraz świadomość
społeczną, środowiskową.

727
00:38:08,536 --> 00:38:10,079
Dbają o zwierzęta.

728
00:38:10,162 --> 00:38:12,581
Adoptują psy, ratują koty.

729
00:38:12,665 --> 00:38:13,791
To wspaniałe.

730
00:38:13,874 --> 00:38:17,920
My za dzieciaka
mieliśmy zwierzęta w dupie. Co nie?

731
00:38:18,004 --> 00:38:20,298
W szkole sprzedawali
farbowane kurczaki.

732
00:38:20,881 --> 00:38:22,133
Przy wejściu.

733
00:38:22,216 --> 00:38:24,302
Ktoś z was takiego kupił?

734
00:38:24,385 --> 00:38:27,722
„- Mamo, kup mi kurczaka.
- Po ile? 200 pesos?”.

735
00:38:27,805 --> 00:38:29,515
Brałeś go do ręki.

736
00:38:29,598 --> 00:38:32,018
Kurczak umierał ściśnięty.

737
00:38:33,269 --> 00:38:36,397
Umierały w tragicznych okolicznościach.

738
00:38:37,106 --> 00:38:40,318
Niektóre dzieci z nimi spały.
„Tulę moje kurczątko”.

739
00:38:41,152 --> 00:38:43,988
Pewnego dnia kurczak znika,
masz to gdzieś.

740
00:38:44,071 --> 00:38:45,781
„Jest szczęśliwy gdzie indziej”.

741
00:38:46,782 --> 00:38:50,536
Trzy dni później znajdujesz
jego truchło pod pierzyną.

742
00:38:51,078 --> 00:38:53,372
Udusił się. Straszne.

743
00:38:54,498 --> 00:38:55,750
Biedactwa.

744
00:39:01,589 --> 00:39:04,383
Pozmieniało się. Dorastaliśmy inaczej.

745
00:39:04,467 --> 00:39:07,386
Ja dorastałem inaczej niż wy.

746
00:39:07,470 --> 00:39:10,848
Chodziłem do babskiej klasy.

747
00:39:11,349 --> 00:39:12,683
Byłem tam jedynym chłopakiem.

748
00:39:13,184 --> 00:39:16,270
Będąc rodzynkiem w żeńskiej klasie,

749
00:39:16,771 --> 00:39:19,482
stajesz się jedną z nich, nie masz wyboru.

750
00:39:19,565 --> 00:39:24,320
Na apelach dyrektor mówił:
„Przywitajmy dziewczęta z czwartej klasy”.

751
00:39:25,071 --> 00:39:29,033
Gapili się na mnie. Pomachałem.
Nie chciałem być wredną laską.

752
00:39:31,744 --> 00:39:34,914
Na apelach podnosili flagę,

753
00:39:34,997 --> 00:39:38,209
tak się wtedy robiło,
na największym boisku.

754
00:39:38,292 --> 00:39:41,629
Wszyscy stali w szeregu,
pogrupowani klasami.

755
00:39:42,421 --> 00:39:44,090
W pełnym słońcu, na stojaka,

756
00:39:44,173 --> 00:39:46,634
marnowaliśmy cały poranek,
nie ucząc się.

757
00:39:47,551 --> 00:39:49,261
Dyrektor mówił: „W lewo.

758
00:39:49,345 --> 00:39:50,429
W lewo.

759
00:39:51,222 --> 00:39:52,056
W lewo.

760
00:39:52,723 --> 00:39:53,557
W lewo.

761
00:39:54,266 --> 00:39:55,101
Cofnijcie się.

762
00:40:03,109 --> 00:40:05,945
Przysięgnijcie na flagę.
Cztery ruchy. Raz, dwa.

763
00:40:06,028 --> 00:40:09,281
Przysięgam na Boga,
wierność mojej fladze i ojczyźnie…”.

764
00:40:09,365 --> 00:40:11,450
Takiej litanii nie szło zapamiętać.

765
00:40:11,534 --> 00:40:15,162
„…niepodzielnej, …naród,
tak mi dopomóż Bóg. Trzy, cztery.

766
00:40:20,751 --> 00:40:21,836
W lewo.

767
00:40:22,670 --> 00:40:23,504
W lewo.

768
00:40:24,171 --> 00:40:25,047
W lewo.

769
00:40:25,589 --> 00:40:26,424
W lewo.

770
00:40:26,966 --> 00:40:27,925
Cofnijcie się.

771
00:40:34,098 --> 00:40:35,182
Do hymnu.

772
00:40:46,026 --> 00:40:46,986
W lewo.

773
00:40:47,862 --> 00:40:48,946
W lewo.

774
00:40:49,572 --> 00:40:50,531
W lewo.

775
00:40:51,115 --> 00:40:52,074
W lewo.

776
00:40:52,616 --> 00:40:53,617
Cofnijcie się”.

777
00:40:54,452 --> 00:40:56,787
Staliśmy tam w pełnym słońcu.

778
00:40:56,871 --> 00:40:58,330
Odwodnieni.

779
00:40:58,414 --> 00:41:01,167
Hodują nas na morderców od małego.

780
00:41:01,250 --> 00:41:04,628
Każdy się zastanawiał,
jak sfajczyć szkołę.

781
00:41:04,712 --> 00:41:05,838
Odbijało nam.

782
00:41:06,338 --> 00:41:09,425
Już prawie mdleliśmy, gdy wtem:
„Ogłoszenie dyrektora”.

783
00:41:09,508 --> 00:41:10,759
„Cholera!”.

784
00:41:12,261 --> 00:41:15,222
Siedziałem sam w kącie,
dziewczyny mnie ignorowały.

785
00:41:15,306 --> 00:41:18,726
Nazywały „tą brzydką w krótkich włosach”.

786
00:41:19,310 --> 00:41:21,061
Aż pewnego dnia jedna z nich

787
00:41:21,145 --> 00:41:24,440
powiedziała, że zaprzyjaźnimy się,
jeśli z nimi zagram.

788
00:41:24,523 --> 00:41:28,360
Nauczyła mnie gry w łapki.
Dziewczyny wiedzą, co to.

789
00:41:28,444 --> 00:41:29,612
A facetom wyjaśnię,

790
00:41:29,695 --> 00:41:31,989
że to ulubiona gra dziewczynek,

791
00:41:32,490 --> 00:41:34,033
w którą gra się rękoma.

792
00:41:34,116 --> 00:41:35,784
A ten mąż, mąż, mąż

793
00:41:35,868 --> 00:41:38,913
Bił ją wciąż, wciąż, wciąż

794
00:41:38,996 --> 00:41:40,873
Bije cię, bije mnie

795
00:41:40,956 --> 00:41:44,251
Bije nas obydwie

796
00:41:44,335 --> 00:41:46,462
Pani Zosia

797
00:41:46,545 --> 00:41:48,380
Większość pamięta, prawda?

798
00:41:48,881 --> 00:41:50,883
Graliśmy. Było super.

799
00:41:56,722 --> 00:41:57,848
Pamiętacie?

800
00:41:57,932 --> 00:42:00,726
Nawet fajniej było grać obiema dłońmi.

801
00:42:00,809 --> 00:42:04,104
Pani Zo, Zo, Zo

802
00:42:04,188 --> 00:42:06,774
Pani Sia, Sia, Sia

803
00:42:06,857 --> 00:42:08,275
Pani Zo, Pani Sia

804
00:42:10,194 --> 00:42:11,946
Te gry wymiatały.

805
00:42:13,072 --> 00:42:16,325
Najlepsza miała choreografię.
Kładłeś się na podłodze…

806
00:42:16,408 --> 00:42:18,410
Aniołek spada z nieba

807
00:42:19,161 --> 00:42:21,205
A z sufitu kwiatek, kwiatek!

808
00:42:21,288 --> 00:42:25,543
Tym kwiatkiem była róża,
a to duży wydatek. Wydatek!

809
00:42:25,626 --> 00:42:29,797
Z kwiatka wyszła dziewczynka,
o imieniu Karynka! Karynka!

810
00:42:29,880 --> 00:42:31,423
Karynka mówią mi…

811
00:42:31,507 --> 00:42:33,759
Zajebisty hit.

812
00:42:35,177 --> 00:42:37,846
To nie był mój najnormalniejszy rok.

813
00:42:37,930 --> 00:42:40,683
Wszyscy chłopcy grali w nogę.

814
00:42:41,725 --> 00:42:44,687
„Potrzebny nam jeden do drużyny.
Może on?”

815
00:42:44,770 --> 00:42:46,605
A ja: „Karynka mówią mi…”.

816
00:42:48,857 --> 00:42:51,986
W piątej klasie przenieśli mnie
do innej klasy,

817
00:42:52,069 --> 00:42:55,155
wtedy zaczynasz interesować się
innymi dzieciakami.

818
00:42:55,239 --> 00:42:56,865
O, słodka niewinności.

819
00:42:56,949 --> 00:43:01,495
Dziewczyny lubiły na przerwach
leżeć na boisku,

820
00:43:01,579 --> 00:43:03,831
tak żeby chłopcy je widzieli.

821
00:43:04,540 --> 00:43:06,458
Pewnego dnia leżeliśmy tam wszyscy.

822
00:43:08,836 --> 00:43:12,089
Dyrektor stwierdził: „Czas go przenieść
do innej klasy”.

823
00:43:12,673 --> 00:43:16,594
Trafiłem do męskiej klasy.
Znów samotny. Nie grali w łapki.

824
00:43:16,677 --> 00:43:18,095
Przywykłem już do…

825
00:43:18,178 --> 00:43:20,806
W szkole nigdy nie czułem się na miejscu.

826
00:43:20,889 --> 00:43:23,350
Nawet podczas świąt.
Na przykład Halloween.

827
00:43:23,434 --> 00:43:25,728
Dzieci mają teraz superkostiumy,

828
00:43:25,811 --> 00:43:29,148
dopasowane, ze sztuczymi mięśniami,
ale i niedrogie.

829
00:43:29,231 --> 00:43:32,318
Avengersi, Czarna Pantera, Iron Man,

830
00:43:32,401 --> 00:43:33,861
Kapitan Ameryka, Thor.

831
00:43:33,944 --> 00:43:36,196
Dziewczyny też. Wonder Woman, Wanda,

832
00:43:36,280 --> 00:43:38,365
Czarna Wdowa, księżniczki.

833
00:43:39,158 --> 00:43:42,244
My mieliśmy kostiumy,
na które było stać rodziców.

834
00:43:42,328 --> 00:43:43,454
Nie mieliśmy kasy.

835
00:43:43,996 --> 00:43:47,875
Dziewczynki przebierały się za Romki.

836
00:43:47,958 --> 00:43:51,920
To zwykle oznaczało, że ich rodzice

837
00:43:52,004 --> 00:43:52,880
nie mają kasy.

838
00:43:53,839 --> 00:43:56,425
Kostiumy Romek były najtańsze.

839
00:43:56,508 --> 00:43:57,968
„Nie ma kasy? Romka”.

840
00:43:58,469 --> 00:44:00,596
Mnie też raz za nią przebrali.

841
00:44:01,722 --> 00:44:05,100
Moim siostrom w tych strojach
dawano cukierki.

842
00:44:05,184 --> 00:44:07,895
Jedna się cieszyła, kochała słodycze.

843
00:44:07,978 --> 00:44:13,150
W trudnych czasach ludzie są kreatywni.
Zaproszono mnie na imprezę,

844
00:44:13,233 --> 00:44:15,986
nie miałem kasy na kostium. Co robić?

845
00:44:16,070 --> 00:44:17,821
Nie przebrałem się za Romkę.

846
00:44:18,864 --> 00:44:19,782
Co zrobiłem?

847
00:44:20,282 --> 00:44:23,160
Kupiłem mleko. Trzymałem je w buzi.

848
00:44:23,911 --> 00:44:25,329
Mleko w buzi.

849
00:44:26,288 --> 00:44:29,124
Kumpel spytał, za co się przebrałem.
„Za pryszcza!”.

850
00:44:33,962 --> 00:44:35,881
Wiem.

851
00:44:36,423 --> 00:44:37,633
Jestem obrzydliwy.

852
00:44:38,175 --> 00:44:39,051
Ale wyszło tanio.

853
00:44:39,551 --> 00:44:42,471
Jeśli nie macie kasy,

854
00:44:42,554 --> 00:44:45,182
kolejne Halloween jest wasze.

855
00:44:45,265 --> 00:44:48,227
Ale tak dorastaliśmy.

856
00:44:48,310 --> 00:44:51,063
Bez dzisiejszych wygód.

857
00:44:51,146 --> 00:44:52,648
Nie mieliśmy internetu,

858
00:44:52,731 --> 00:44:56,110
dlatego teraz telefon
jest przedłużeniem naszego ciała.

859
00:44:56,193 --> 00:44:58,821
Za dzieciaka takich nie mieliśmy.

860
00:44:58,904 --> 00:45:02,449
I dlatego siedzimy z nosem w telefonie.

861
00:45:02,533 --> 00:45:05,411
Używamy w miejscach,
w których nie powinniśmy.

862
00:45:05,494 --> 00:45:09,039
W kinach, bankach.
Z tym się akurat nie zgodzę,

863
00:45:09,123 --> 00:45:13,127
bo niby dbają o nasze bezpieczeństwo.

864
00:45:13,877 --> 00:45:17,172
Ale telefon to źródło rozrywki.

865
00:45:17,256 --> 00:45:19,383
A kolejki w bankach są długie.

866
00:45:19,466 --> 00:45:22,177
Nie ma nawet telewizora.

867
00:45:22,261 --> 00:45:23,679
Żadnych gazet.

868
00:45:23,762 --> 00:45:25,931
Nie bardzo możesz pogadać.

869
00:45:26,014 --> 00:45:27,933
Do banku idzie się za karę.

870
00:45:28,016 --> 00:45:31,270
„Siedź i przemyśl swoje finanse w ciszy”.

871
00:45:31,812 --> 00:45:33,981
To poczekalnia wstydu. Prawda?

872
00:45:34,064 --> 00:45:35,983
Z nudów wyciągasz telefon.

873
00:45:36,066 --> 00:45:37,151
Kogo to obchodzi?

874
00:45:37,234 --> 00:45:38,360
„Do kurwy nędzy…”.

875
00:45:38,444 --> 00:45:40,028
Próbujesz wyglądać poważnie,

876
00:45:40,612 --> 00:45:42,614
żeby uznali, że to ważne.

877
00:45:43,741 --> 00:45:45,701
Ale oglądasz głupie memy.

878
00:45:46,785 --> 00:45:48,036
Śmiejesz się. Surowo.

879
00:45:50,456 --> 00:45:53,041
Podchodzi ochroniarz
i każe ci schować telefon.

880
00:45:53,125 --> 00:45:57,087
„Proszę odłożyć telefon
z powodów bezpieczeństwa”.

881
00:45:57,171 --> 00:45:58,338
„Oczywiście”.

882
00:45:58,422 --> 00:46:02,426
I zaczyna się nasza ulubiona
zabawa z ochroniarzem.

883
00:46:02,509 --> 00:46:06,680
Dobra, będę udawał debila.
Odwróci się, zerknę w telefon.

884
00:46:08,432 --> 00:46:10,601
Strażnik myśli to samo.

885
00:46:10,684 --> 00:46:13,520
„Kiedy się odwrócę,
pewnie wyciągnie telefon.

886
00:46:13,604 --> 00:46:16,148
Nudzi mi się. Powkurzam go”.

887
00:46:16,857 --> 00:46:18,692
Więc pogrywacie ze sobą.

888
00:46:22,321 --> 00:46:24,156
Umiem pisać bez patrzenia.

889
00:46:24,239 --> 00:46:26,784
To bezużyteczne z powodu autokorekty,

890
00:46:26,867 --> 00:46:30,454
która robi nam przypał.
Kumpela napisała kiedyś: „Hej, stary”.

891
00:46:30,537 --> 00:46:32,039
Wyszło: „Hej, stulejo”.

892
00:46:32,790 --> 00:46:35,000
Zablokowałem ją. Nie mamy kontaktu.

893
00:46:35,626 --> 00:46:38,170
Albo dostajesz jęczące wideo.

894
00:46:38,253 --> 00:46:41,131
Każdy się kiedyś na to nabrał.

895
00:46:41,215 --> 00:46:43,842
Ja w najgorszym momencie. W banku.

896
00:46:43,926 --> 00:46:46,178
Z pełnym nagłośnieniem.

897
00:46:46,678 --> 00:46:48,597
Tytuł z mylącą grafiką,

898
00:46:48,680 --> 00:46:51,016
żebyś odtworzył wideo.

899
00:46:51,099 --> 00:46:53,852
„James Rodríguez mówi
o powrocie do Realu.

900
00:46:54,603 --> 00:46:56,438
Czy znów zagra u Królewskich?”.

901
00:46:57,981 --> 00:46:59,650
„Nie!.

902
00:47:01,151 --> 00:47:02,861
Co się dzieje? Wyciszyłem.

903
00:47:04,488 --> 00:47:06,365
To nie porno. To James.

904
00:47:08,700 --> 00:47:10,536
To nie tak, jak myślicie…”.

905
00:47:11,787 --> 00:47:15,624
Strażnik mówi:
„Odłóż pan to, tu są dzieci”.

906
00:47:15,707 --> 00:47:19,586
„To nie porno, tylko…
Ten złom się zepsuł”.

907
00:47:21,046 --> 00:47:22,881
Masz durną minę.

908
00:47:25,926 --> 00:47:27,177
„Nabrali mnie.

909
00:47:29,012 --> 00:47:31,014
Gdzie James w Madrycie?”.

910
00:47:33,475 --> 00:47:36,311
Wstyd nie trwa długo,
znów chwytasz telefon.

911
00:47:37,271 --> 00:47:39,439
Nie wiem, czemu.
Kiedyś się odwróciłem,

912
00:47:39,523 --> 00:47:41,942
a strażnik zniknął.
Słyszę zza pleców: „Schowaj”.

913
00:47:42,025 --> 00:47:44,027
Tak się przestraszyłem,
że prawie dostał.

914
00:47:44,111 --> 00:47:46,655
Zaprzeczaj, zamiast przeprosić.

915
00:47:46,738 --> 00:47:49,491
Zaprzeczaj i wyolbrzymiaj.

916
00:47:49,575 --> 00:47:52,411
„- Nic nie robię.
- To czemu go trzymasz?

917
00:47:52,494 --> 00:47:55,372
Bo chcę, żeby tam był. Dyktator.

918
00:47:55,455 --> 00:47:58,584
Będziesz go trzymał?
Lepiej schować do skrytki.

919
00:47:58,667 --> 00:48:01,879
Nie, wolę go trzymać. Świr”.

920
00:48:01,962 --> 00:48:05,674
Odkładasz go i znów się kłócisz:
„Dobra, nie wyjmę go.

921
00:48:05,757 --> 00:48:08,343
Już nigdy w życiu.

922
00:48:08,427 --> 00:48:11,221
Dostanę gangreny w nodze i ją stracę.

923
00:48:11,305 --> 00:48:13,348
Przez kogo? Przez strażnika.

924
00:48:14,349 --> 00:48:16,476
Już go nie użyję. Dobra.

925
00:48:16,560 --> 00:48:19,688
Ale to nie może dotyczyć tylko mnie.

926
00:48:19,771 --> 00:48:21,565
Strażnik też nie może,

927
00:48:21,648 --> 00:48:25,027
ani pracownicy banku,
ta pani, nikt nie może.

928
00:48:25,110 --> 00:48:27,946
Jeśli będzie napad,
wszyscy, kurwa, zdechniemy.

929
00:48:28,030 --> 00:48:31,241
Nikt nie może zadzwonić na policję.

930
00:48:32,242 --> 00:48:34,870
Kto umrze pierwszy?
Kto nas zabił? Strażnik.

931
00:48:35,662 --> 00:48:38,081
Strażnik. Zobaczymy, kto umrze pierwszy”.

932
00:48:38,165 --> 00:48:41,251
Chcemy być w ciągłym kontakcie,
po to nam telefony.

933
00:48:41,335 --> 00:48:45,631
Internet jest najważniejszym narzędziem.

934
00:48:45,714 --> 00:48:48,175
Domowy, przede wszystkim.

935
00:48:48,258 --> 00:48:52,304
Niektórzy mówią,
że elektryczność jest ważniejsza.

936
00:48:52,387 --> 00:48:55,849
Ale kiedy nie ma prądu,
najbardziej wkurza brak internetu.

937
00:48:55,933 --> 00:48:57,976
Internet wysiada i my też.

938
00:48:58,060 --> 00:49:01,730
Sam prąd nie bardzo nas denerwuje.
Po ciemku jest zabawnie,

939
00:49:01,813 --> 00:49:04,232
słyszysz sąsiadów.

940
00:49:04,316 --> 00:49:06,109
Prawda?

941
00:49:06,944 --> 00:49:10,072
Cała dzielnica jednym chórem.

942
00:49:10,155 --> 00:49:13,450
W twojej kuchni.

943
00:49:14,284 --> 00:49:16,453
I nagle słyszysz: „Nie ma prądu”.

944
00:49:18,121 --> 00:49:22,000
„Wiem, oglądałem telewizję.
Sprawdźmy, co się stało”.

945
00:49:22,084 --> 00:49:26,546
Ale gdy nie ma internetu,
wściekłość rośnie z 0 do 100 w sekundę.

946
00:49:26,630 --> 00:49:28,340
Ogromna, prawda?

947
00:49:28,423 --> 00:49:32,469
Myślicie: „Płacę za usługę,
której nie mam,

948
00:49:32,552 --> 00:49:35,389
robią ze mnie idiotę,
wysyłają rachunki na czas,

949
00:49:35,472 --> 00:49:37,641
to chyba żart”. I tak dalej.

950
00:49:37,724 --> 00:49:41,937
Nie chcemy dzwonić do obsługi klienta,
bo mamy złe doświadczenia.

951
00:49:42,020 --> 00:49:45,440
Albo nie odbierają,
albo wkurzasz się na obcego.

952
00:49:45,524 --> 00:49:48,694
Rozłączają się albo nie pomagają. Słabo.

953
00:49:48,777 --> 00:49:53,865
Nie mając wiedzy technicznej,
chcesz ręcznie naprawić sygnał.

954
00:49:54,366 --> 00:49:55,826
Idziesz do modemu.

955
00:49:56,702 --> 00:50:02,708
Niektórzy mu grożą.
„Czego nie działasz, złomie!

956
00:50:04,876 --> 00:50:05,961
Zepsułem go?.

957
00:50:07,087 --> 00:50:08,380
Nie?

958
00:50:09,506 --> 00:50:10,757
Odłączmy modem”.

959
00:50:12,092 --> 00:50:16,763
Tracisz cierpliwość,
włączasz go, światełka się zapalają.

960
00:50:16,847 --> 00:50:19,099
Jedno miga i się wyłącza.

961
00:50:19,182 --> 00:50:21,810
Nie wiesz czy wcześniej też tak było.

962
00:50:22,310 --> 00:50:25,522
Nie działa. Boże, trzeba zadzwonić.

963
00:50:26,106 --> 00:50:28,316
Jeszcze zanim zadzwonisz, rozmyślasz.

964
00:50:28,400 --> 00:50:31,278
„Już ja tym skurwysynom nagadam.

965
00:50:31,361 --> 00:50:33,613
Pewnie się ze mnie śmieją.

966
00:50:33,697 --> 00:50:38,076
Rozłączają mnie sobie dla zabawy.

967
00:50:38,160 --> 00:50:40,704
Ale ja będę czekał, aż odbiorą.

968
00:50:40,787 --> 00:50:44,416
Nieważne, ile. Choćbym musiał
rzucić robotę.

969
00:50:44,499 --> 00:50:47,002
Dopóki nie przywrócą połączenia”.

970
00:50:47,502 --> 00:50:48,754
Drzesz się na ścianę.

971
00:50:48,837 --> 00:50:51,548
Jesteś wściekły i słyszysz
wesołe nagranie.

972
00:50:52,049 --> 00:50:56,845
„Z dumą niesiemy pomoc.
Poczekaj na linii”.

973
00:50:56,928 --> 00:51:00,015
„Z dumą? Zakłamane skurwiele.

974
00:51:00,098 --> 00:51:01,725
Bezwstydne.

975
00:51:02,225 --> 00:51:04,686
Kto jest dumny ze skarg? Chore pojeby”.

976
00:51:05,395 --> 00:51:08,315
Odzywa się menu.
„Dla usług specjalnych wciśnij 1.

977
00:51:08,398 --> 00:51:11,735
Dla kablówki wciśnij 2.
Dla internetu przenośnego, 3.

978
00:51:11,818 --> 00:51:13,445
Dla domowego, 4.

979
00:51:13,528 --> 00:51:16,698
Dla stałych klientów, 5. Dla…”.

980
00:51:16,782 --> 00:51:19,451
Też umieracie z nudów, słuchając menu?

981
00:51:20,035 --> 00:51:24,289
Wasz umysł odpływa,
myśląc o niestworzonych światach.

982
00:51:25,207 --> 00:51:28,168
A kiedy się ockniecie, opcje znikają.

983
00:51:28,251 --> 00:51:29,461
I nagle…

984
00:51:32,714 --> 00:51:33,799
„Zadzwonię znowu”.

985
00:51:34,883 --> 00:51:38,762
Dzwonię po raz kolejny

986
00:51:38,845 --> 00:51:41,932
i znów narzekam na ich durne menu.

987
00:51:42,015 --> 00:51:43,350
Ale i tak zostaję.

988
00:51:43,975 --> 00:51:46,061
„Tu Maritza, w czym mogę pomóc?”.

989
00:51:46,144 --> 00:51:50,023
Wiesz, że to nie jej wina.
Wściekasz się, ale chcesz być fair.

990
00:51:50,107 --> 00:51:53,235
Próbujesz oddychać, zrelaksować się.
Żyłka ci wychodzi.

991
00:51:53,318 --> 00:51:55,153
Czerwona twarz, tachykardia.

992
00:51:55,237 --> 00:51:56,404
Ale oddychasz.

993
00:51:58,573 --> 00:51:59,407
„Maritza.

994
00:52:00,659 --> 00:52:01,993
Jak się masz?

995
00:52:02,077 --> 00:52:04,329
Dzwonię, bo mam problem.

996
00:52:06,498 --> 00:52:07,707
Tak. Po co innego?

997
00:52:09,376 --> 00:52:11,753
Nie dzwoniłbym inaczej, prawda, Maritza?

998
00:52:13,630 --> 00:52:17,134
Dzwonię, żebyś mogła mi pomóc
i znaleźć w waszym systemie,

999
00:52:17,217 --> 00:52:20,387
co jest do chuja…
co jest nie tak. Przepraszam.

1000
00:52:20,929 --> 00:52:23,265
Przywróćcie jak najszybciej połączenie,

1001
00:52:23,348 --> 00:52:29,521
żebym mógł wrócić
do oglądania Jane the Virgin.

1002
00:52:31,565 --> 00:52:32,858
Dzięki, Marit…

1003
00:52:34,526 --> 00:52:35,360
Maritza?”.

1004
00:52:37,112 --> 00:52:41,074
„Poproszę o pana imię i nazwisko”.
Wywalone na twój monolog,

1005
00:52:41,158 --> 00:52:46,163
mają protokół.
Bez twoich danych, nie pomogą.

1006
00:52:46,955 --> 00:52:48,874
„Néstor Ricardo Quevedo Madrid”.

1007
00:52:49,583 --> 00:52:51,793
Myślę: „Błagam, mów mi Ricardo”.

1008
00:52:52,377 --> 00:52:53,211
„Panie Néstor”.

1009
00:52:54,504 --> 00:52:55,755
„Tak, Maritza?”.

1010
00:52:56,840 --> 00:53:00,427
„To musi być jakaś pomyłka.
U mnie wszystko działa”.

1011
00:53:05,140 --> 00:53:06,725
„Nie.

1012
00:53:06,808 --> 00:53:11,354
Nie, Maritza. To żadna pomyłka.
Nie jestem debilem.

1013
00:53:11,438 --> 00:53:16,484
Wiem, kiedy coś działa, a kiedy nie.

1014
00:53:17,611 --> 00:53:19,237
Nie jestem pieprzoną małpą.

1015
00:53:21,114 --> 00:53:23,241
Spróbujmy od początku, Maritza.

1016
00:53:23,325 --> 00:53:27,495
- Nie mam internetu.
- Na pewno? Może to zasięg.

1017
00:53:27,579 --> 00:53:31,499
Nie mam internetu!”.

1018
00:53:32,417 --> 00:53:35,337
„Nie ma pan internetu? Mamy nową ofertę

1019
00:53:35,420 --> 00:53:37,714
internetu domowego ze zniżką”.

1020
00:53:37,797 --> 00:53:39,799
„Na sandał Mojżesza, skup się.

1021
00:53:39,883 --> 00:53:41,593
Mam usługę,

1022
00:53:41,676 --> 00:53:44,763
ale w ogóle nie działa.

1023
00:53:45,305 --> 00:53:48,225
Jestem na skraju, Maritza.

1024
00:53:48,308 --> 00:53:52,145
Nie zasłużyłem na to. Nie ma opcji.

1025
00:53:52,229 --> 00:53:55,190
Wiem, że jesteś zajęta
i masz w dupie mój problem.

1026
00:53:55,273 --> 00:53:59,986
Powiedz mi, jak ręcznie
przywrócić połączenie i się odczepię”.

1027
00:54:00,862 --> 00:54:03,406
„Instrukcja jest na naszej stronie”.

1028
00:54:09,120 --> 00:54:10,413
„Rety, dziewczyno!

1029
00:54:15,669 --> 00:54:19,089
Mam jedno pytanie. Z całym szacunkiem.

1030
00:54:19,631 --> 00:54:23,051
Czuję, że jesteśmy sobie bliżsi.

1031
00:54:23,134 --> 00:54:26,221
Jak, do chuja pawiana,
mam ściągnąć coś ze strony,

1032
00:54:26,304 --> 00:54:27,389
bez internetu?

1033
00:54:28,181 --> 00:54:30,100
Myślisz, że jestem czarodziejem?

1034
00:54:31,142 --> 00:54:33,478
Że mam magiczną różdżkę?

1035
00:54:33,979 --> 00:54:35,897
Wiem, co zrobię, Maritza.

1036
00:54:35,981 --> 00:54:40,151
Wyciągnę z dupy magiczny kabel,
podłączę do modemu

1037
00:54:40,235 --> 00:54:43,363
i będę miał wiecznie
nielimitowany internet.

1038
00:54:43,446 --> 00:54:47,450
To się uda? Mój magiczny odbyt
ogarnie mi 500 bajtów internetu?

1039
00:54:49,744 --> 00:54:51,538
Nie pogrywaj ze mną, Maritza.

1040
00:54:52,622 --> 00:54:54,541
Słyszę twój śmiech.

1041
00:54:55,041 --> 00:54:56,376
Nabijasz się ze mnie.

1042
00:54:56,459 --> 00:54:59,713
Czuję ból w klatce piersiowej,
moje prawe ramię zdrętwiało.

1043
00:54:59,796 --> 00:55:02,507
Poniesiesz odpowiedzialność za leczenie,

1044
00:55:02,590 --> 00:55:05,010
za zawał. Nagrywasz? Zabiłaś mnie!

1045
00:55:05,093 --> 00:55:07,095
Swoją niekompetencją!

1046
00:55:09,431 --> 00:55:10,557
Maritza, ja nie…

1047
00:55:14,269 --> 00:55:17,230
Potrzebuję wsparcia technicznego.
Nie wspierasz mnie.

1048
00:55:17,981 --> 00:55:21,151
„- To nie mój dział. Przełączę pana.
- Nie!”.

1049
00:55:21,860 --> 00:55:23,403
No i czekasz.

1050
00:55:23,486 --> 00:55:26,531
Musimy być cierpliwi.

1051
00:55:26,614 --> 00:55:29,200
Mamy przesrane.
Codziennie tyle się dzieje.

1052
00:55:29,284 --> 00:55:31,494
Kiedyś po występie usłyszałem:

1053
00:55:31,578 --> 00:55:35,373
„Dzięki, potrzebowałam tego.
Ostatnio było ciężko.

1054
00:55:36,416 --> 00:55:40,295
Od paru tygodni mam depresję,
a od miesięcy jestem smutna.

1055
00:55:40,378 --> 00:55:43,506
Wszystko zaczęło się w 99'…”.

1056
00:55:43,590 --> 00:55:46,343
Rozważała nawet samobójstwo.

1057
00:55:46,426 --> 00:55:49,804
I dziękowała mnie?
Nie jestem optymistyczny, motywacyjny,

1058
00:55:49,888 --> 00:55:51,765
daję okropne rady.

1059
00:55:51,848 --> 00:55:54,893
Uważam, że ludzi jest za dużo.

1060
00:55:56,644 --> 00:55:59,564
Ale tego jej przecież nie powiem.

1061
00:55:59,647 --> 00:56:02,150
Nie mogę dać jej złej rady. Rozśmieszę ją.

1062
00:56:02,233 --> 00:56:06,738
Powiedziałem: „Też wiele razy
próbowałem się zabić”.

1063
00:56:06,821 --> 00:56:09,115
„- Naprawdę?
- Tak, miałem siebie dość.

1064
00:56:09,199 --> 00:56:12,452
Ale jak to zrobić?
Chciałem odejść w dobrym stylu.

1065
00:56:12,535 --> 00:56:15,205
Przecież prasa o tym napisze.

1066
00:56:15,288 --> 00:56:19,417
>Śmierć komedii< i ja na okładce.

1067
00:56:23,505 --> 00:56:27,842
Jeśli ktoś chce się zabić z powodu pecha,
to i przez pech mu nie wyjdzie.

1068
00:56:27,926 --> 00:56:30,095
- Jak to?
- Tak działa pech.

1069
00:56:30,178 --> 00:56:31,721
Niszczy ludziom marzenia.

1070
00:56:31,805 --> 00:56:35,266
Pechowcowi nawet śmierć się nie uda.

1071
00:56:35,350 --> 00:56:39,354
Gdybym chciał się zastrzelić,

1072
00:56:39,437 --> 00:56:41,856
co najwyżej złamałbym szczękę.

1073
00:56:41,940 --> 00:56:45,110
Gdybym się powiesił, zostałbym warzywem.

1074
00:56:45,193 --> 00:56:47,862
Gdybym się otruł,
wysiadłaby część organów.

1075
00:56:47,946 --> 00:56:50,615
I miałbym problem z mówieniem.

1076
00:56:50,698 --> 00:56:53,451
Gdybym się utopił, ktoś by mnie uratował,

1077
00:56:53,535 --> 00:56:56,496
w ogóle nie mając szacunku do śmierci.

1078
00:56:56,579 --> 00:56:59,165
- Więc zrobiłem wszystko naraz.
- Jak?

1079
00:56:59,249 --> 00:57:03,044
Kupiłem pistolet, linę, truciznę
i pojechałem na klif.

1080
00:57:03,128 --> 00:57:06,798
Przed skokiem zmówiłem pacierz.
Ludziom się zmienia.

1081
00:57:07,549 --> 00:57:09,717
Boże, oby poszło gładko.

1082
00:57:10,552 --> 00:57:13,012
Skoczyłem. Miałem takiego pecha,

1083
00:57:13,096 --> 00:57:17,183
że szarpnięcie liny odpaliło pistolet

1084
00:57:17,267 --> 00:57:21,688
i ją przestrzeliło.
Przez wodę morską wyrzygałem truciznę”.

1085
00:57:23,314 --> 00:57:24,274
Stanęła jak wryta.

1086
00:57:25,358 --> 00:57:27,277
„- Jesteś stuknięty.
- Ale żyję”.

1087
00:57:29,237 --> 00:57:32,490
Nie wiem, na jak długo,
dlatego cieszę się życiem.

1088
00:57:32,574 --> 00:57:35,160
A miałem dziś z wami dużo radości.

1089
00:57:35,243 --> 00:57:37,245
Dziękuję za te uśmiechy.

1090
00:57:37,328 --> 00:57:39,706
Dziękuję za aplauz i dobrą energię.

1091
00:57:39,789 --> 00:57:41,624
Jesteście przemili.

1092
00:57:41,708 --> 00:57:43,751
Bardzo wam dziękuję.

1093
00:57:45,086 --> 00:57:47,005
Dziękuję. Na razie, ciao.

1094
00:57:47,088 --> 00:57:49,340
Trzymajcie się.

1095
00:57:55,889 --> 00:57:57,265
Wielkie dzięki, ciao!

1096
01:00:27,248 --> 01:00:31,252
Napisy: Zuzanna Chojecka



