1
00:00:02,000 --> 00:00:07,000
Downloaded from
YTS.MX

2
00:00:08,000 --> 00:00:13,000
Official YIFY movies site:
YTS.MX

3
00:00:08,833 --> 00:00:11,833
„HUMOR TO NAJWIĘKSZE
BŁOGOSŁAWIEŃSTWO LUDZKOŚCI”

4
00:00:32,208 --> 00:00:36,500
TRUMP ZAWSZE CYKORZY

5
00:01:07,250 --> 00:01:11,916
{\an8}Wielkie brawa dla mojego brata, Mo Amera!

6
00:01:12,000 --> 00:01:13,541
Pieprzyć DJ Khaleda.

7
00:01:16,583 --> 00:01:17,416
Tak jest.

8
00:01:21,916 --> 00:01:23,000
<i>BeTizik.</i>

9
00:01:23,583 --> 00:01:24,708
<i>BeTizik.</i>

10
00:01:26,791 --> 00:01:27,791
<i>BeTizik.</i>

11
00:01:29,333 --> 00:01:30,416
Naprawdę…

12
00:01:31,250 --> 00:01:34,625
Pokazywałem ten gest poprzednio.
Znaczy tyle, co „w dupę cię…”.

13
00:01:34,708 --> 00:01:36,958
Wyjaśniam, jeśli nie oglądaliście.

14
00:01:37,583 --> 00:01:41,000
Naprawdę myślałem,
że więcej go nie wykonam.

15
00:01:41,083 --> 00:01:44,583
Regularnie ktoś
zaczepia mnie w ten sposób na ulicy.

16
00:01:45,166 --> 00:01:48,916
To zawsze są Meksykanie.

17
00:01:49,000 --> 00:01:51,750
Idę sobie ulicą,
gdy nagle słyszę: „Hej, Mo!”

18
00:01:51,833 --> 00:01:54,291
Myślę sobie: Nie oglądaj się, Mo.

19
00:01:54,375 --> 00:01:57,291
„No weź, jestem twoim
największym fanem, <i>vato</i>”.

20
00:01:57,375 --> 00:01:59,416
Odwracam się, a on: „<i>BeTizik, puto”.</i>

21
00:01:59,500 --> 00:02:00,666
O nie!

22
00:02:01,375 --> 00:02:03,625
„Dlaczego, Jose?”

23
00:02:04,958 --> 00:02:07,833
Ale DJ Khaled w pełni
zasługuje na <i>BeTizik.</i>

24
00:02:07,916 --> 00:02:10,791
W 100 procentach.

25
00:02:15,000 --> 00:02:16,916
Przykro, bo jest jednym z nas.

26
00:02:17,000 --> 00:02:19,583
Jest Palestyńczykiem, a nie zabiera głosu.

27
00:02:19,666 --> 00:02:23,208
W ogóle nie dostrzega problemu,
co tylko pogarsza sprawę.

28
00:02:23,291 --> 00:02:26,416
Wciąż śledzę go na Instagramie.

29
00:02:26,500 --> 00:02:28,375
Wiele osób pisze do mnie:

30
00:02:28,458 --> 00:02:31,375
„Czemu wciąż śledzisz
DJ Khaleda na Instagramie?”

31
00:02:31,458 --> 00:02:33,458
Bo muszę wiedzieć, co robi.

32
00:02:34,000 --> 00:02:36,750
Żebym mógł się z niego nabijać. To ważne.

33
00:02:39,083 --> 00:02:42,708
Jestem niezwykle samokrytyczny.

34
00:02:42,791 --> 00:02:46,458
Ale ilekroć widzę go na Insta,
myślę sobie: ty żałosny wieprzu.

35
00:02:46,541 --> 00:02:49,541
Ty stara baryło, zasrany tchórzu,

36
00:02:49,625 --> 00:02:52,541
stara baryło, żałosna klucho.

37
00:02:52,625 --> 00:02:55,875
Cały czas wtranżalasz makulbę,
ty tłusta klucho.

38
00:02:55,958 --> 00:02:59,500
Jakim cudem po bokach wychodzą ci cycki?

39
00:02:59,583 --> 00:03:02,500
Stara baryła z cycami po bokach.
O, kolejny cyc.

40
00:03:02,583 --> 00:03:04,416
Kolejny cycek!

41
00:03:06,208 --> 00:03:08,000
Na co mój ziom: „Sam jesteś gruby”.

42
00:03:08,083 --> 00:03:10,708
„Ja mam sportowy tłuszczyk, to co innego.

43
00:03:11,791 --> 00:03:14,291
Ja wyciskam 130 kilo, on wyciska kanapki”.

44
00:03:14,375 --> 00:03:16,541
Stara baryła, zasrany tchórz.

45
00:03:17,208 --> 00:03:19,458
Coś trzeba powiedzieć.

46
00:03:19,541 --> 00:03:21,708
Nie wolno milczeć.

47
00:03:21,791 --> 00:03:25,500
Trzeba wiedzieć, co powiedzieć
i kiedy to powiedzieć.

48
00:03:25,583 --> 00:03:29,708
Gdy pisałem drugi sezon,
1 października skończył się strajk.

49
00:03:29,791 --> 00:03:32,625
Potem był 7 października
i rozpętało się piekło.

50
00:03:32,708 --> 00:03:35,833
Wziąłem udział w proteście
antysyjonistycznym w stolicy.

51
00:03:35,916 --> 00:03:38,916
Zorganizowali go ludzie
z Jewish Voice For Peace.

52
00:03:40,291 --> 00:03:41,291
Zgadza się.

53
00:03:42,541 --> 00:03:43,958
Świetna inicjatywa.

54
00:03:44,041 --> 00:03:48,041
Młodzi Żydzi i Palestyńczycy
protestowali w słusznej sprawie.

55
00:03:48,125 --> 00:03:51,166
Staliśmy przed Kongresem.
Zapytali mnie, czy zabiorę głos.

56
00:03:51,250 --> 00:03:56,291
Odparłem, że z reguły
nie występuję na takiej scenie.

57
00:03:56,375 --> 00:03:59,333
Powiedziałem, że pójdę na końcu.
Byle w środku.

58
00:03:59,416 --> 00:04:02,250
Potem ktoś inny
mógłby rzucić ze sceny „zabić ich!”.

59
00:04:04,166 --> 00:04:06,041
Nazajutrz czytałbym w prasie:

60
00:04:06,125 --> 00:04:09,458
„Antysemicki, semicki komik

61
00:04:10,208 --> 00:04:14,500
uczestniczył wczoraj w antysemickim,
semickim proteście w Waszyngtonie.

62
00:04:15,625 --> 00:04:17,416
Chciałem zabrać głos jako komik.

63
00:04:17,500 --> 00:04:20,375
Wierzę, że stand-up
to ostatni bastion wolności.

64
00:04:20,458 --> 00:04:23,916
Zadzwoniłem do klubu DC Improv.

65
00:04:24,000 --> 00:04:29,291
Wyjaśniłem, że chcę wystąpić na scenie,
którą wyprzedałem już setki razy.

66
00:04:29,375 --> 00:04:32,416
Odmówili. Pomyślałem: O cholera.

67
00:04:32,500 --> 00:04:34,125
Więc mówię do managera:

68
00:04:34,208 --> 00:04:36,958
„Znajdź mi jakiś lokal, obojętnie gdzie”.

69
00:04:37,041 --> 00:04:41,083
Jak na ironię,
lokalem, gdzie pozwolili mi wystąpić,

70
00:04:41,166 --> 00:04:43,291
był niemiecki gejowski pub.

71
00:04:46,125 --> 00:04:49,000
„<i>Ja, ja, </i>kochamy cię, Mo Amer.

72
00:04:49,083 --> 00:04:51,041
<i>Komm hier. Ja.</i>

73
00:04:52,541 --> 00:04:55,041
Przytul mnie, jesteś taki milutki”.

74
00:04:55,625 --> 00:04:58,125
„Zapraszamy w poniedziałek i wtorek.

75
00:04:58,208 --> 00:05:01,291
W środę mamy już full”.

76
00:05:01,375 --> 00:05:04,500
Odparłem, że nie muszę wiedzieć,
co tam się dzieje w środy.

77
00:05:05,375 --> 00:05:07,583
Wystąpiłem.
Mam nagranie, ale tylko dla siebie.

78
00:05:07,666 --> 00:05:09,583
Bylem wściekły i pełny emocji.

79
00:05:09,666 --> 00:05:14,750
Postanowiłem skupić się na jedynym
palestyńsko-amerykańskim serialu.

80
00:05:14,833 --> 00:05:16,625
Na tym chciałem się skupić.

81
00:05:18,583 --> 00:05:19,416
Totalnie!

82
00:05:21,041 --> 00:05:24,416
Włożyłem w niego całą energię.
Całe swoje serce.

83
00:05:24,500 --> 00:05:27,375
Równocześnie
dawałem małe występy w Houston.

84
00:05:27,458 --> 00:05:30,583
Chciałem wiedzieć,
co przeżywa moja społeczność.

85
00:05:30,666 --> 00:05:32,416
Ku mojemu zdziwieniu

86
00:05:32,500 --> 00:05:36,583
bilety wykupywali wściekli biali ludzie.

87
00:05:36,666 --> 00:05:40,125
Pewnego wieczora,
zanim jeszcze chwyciłem za mikrofon,

88
00:05:40,208 --> 00:05:42,875
słyszę kobietę: „Powiedz im, kochaniutki.

89
00:05:44,500 --> 00:05:47,208
Powiedz im, co czujesz.

90
00:05:47,833 --> 00:05:49,333
Kazali mi się doedukować.

91
00:05:49,416 --> 00:05:51,291
No więc się doedukowałam”.

92
00:05:51,375 --> 00:05:52,833
Izrael tak dał ciała,

93
00:05:52,916 --> 00:05:56,541
że nawet rednecki
wspierają Palestynę? Szaleństwo.

94
00:06:05,083 --> 00:06:07,250
Musiałem ją zapytać, jak ma na imię.

95
00:06:07,333 --> 00:06:10,125
Ona: „Myrtle”. Na co ja: „Myrtle?

96
00:06:11,083 --> 00:06:12,291
Wiesz co, Myrtle?

97
00:06:12,375 --> 00:06:17,333
Od dziś aż do końca życia
zabieram cię na każdy wywiad”.

98
00:06:18,166 --> 00:06:20,000
Czasem podczas wywiadu

99
00:06:20,083 --> 00:06:22,708
dziennikarze próbują wpuścić cię w maliny.

100
00:06:22,791 --> 00:06:26,416
„Zanim porozmawiamy o drugim sezonie,

101
00:06:26,500 --> 00:06:28,458
powiedz: czy potępiasz Hamas?”

102
00:06:29,041 --> 00:06:31,291
A ja wtedy: „Sekundkę. Myrtle?”

103
00:06:33,750 --> 00:06:36,208
„Już ja się tym zajmę, Mohammed.

104
00:06:37,333 --> 00:06:40,416
Próbujesz wpuścić Mohammeda w maliny, tak?

105
00:06:40,500 --> 00:06:44,458
To podchwytliwe pytanie,
na które nie ma dobrej odpowiedzi.

106
00:06:44,541 --> 00:06:47,375
Już ja cię doedukuję, pajacu.

107
00:06:47,458 --> 00:06:50,916
Słyszałeś o Nakbie? Co?

108
00:06:52,458 --> 00:06:58,250
W 1948 roku przesiedlono
ponad 750 000 Palestyńczyków.

109
00:06:58,333 --> 00:07:01,791
Zniszczono ponad 500 wiosek.
Bóg jeden wie, ilu zginęło.

110
00:07:01,875 --> 00:07:04,541
Nie, Mohammedzie, nie przerywaj.

111
00:07:05,916 --> 00:07:07,958
Trochę pogrzebałam.

112
00:07:08,041 --> 00:07:11,875
Okazało się, że w Santiago w Chile
mieszka pół miliona Palestyńczyków.

113
00:07:11,958 --> 00:07:15,041
Myślę sobie: co oni robią
w Santiago w Chile?

114
00:07:16,208 --> 00:07:19,708
Grzebię dalej i okazuje się,
że większość to chrześcijanie.

115
00:07:19,791 --> 00:07:23,625
Chwileczkę, Palestyńczycy,
chrześcijanie, Betlejem, Nazaret…

116
00:07:23,708 --> 00:07:27,333
O Boże. Jezus był Palestyńczykiem. Szok!

117
00:07:36,375 --> 00:07:39,583
No jasne. Nic dziwnego,
że Żydzi chcieli go zabić”.

118
00:07:39,666 --> 00:07:44,416
„Dobra. Starczy tego, Myrtle.
Nie nakręcaj się tak.

119
00:07:45,708 --> 00:07:47,208
Czasami przesadza”.

120
00:07:54,500 --> 00:07:58,208
Wiecie, że w USA są cztery miasta
nazwane na cześć Palestyny?

121
00:07:58,291 --> 00:08:00,291
Jedno z nich jest w Teksasie.

122
00:08:00,375 --> 00:08:03,458
Już wyobrażam sobie,
jak w obecnej sytuacji,

123
00:08:03,541 --> 00:08:07,041
rozmawia tam ze sobą
dwóch zdezorientowanych Teksańczyków.

124
00:08:07,125 --> 00:08:10,041
„Co się dzieje w Palestynie, Jebediah?”

125
00:08:10,125 --> 00:08:12,083
„Nic, wszystko w porządku”.

126
00:08:13,625 --> 00:08:17,500
„Nie. Myślę o oryginalnej Palestynie”.

127
00:08:17,583 --> 00:08:19,916
„Zaraz, to jest ich więcej?”

128
00:08:20,791 --> 00:08:23,208
„No. Z tamtej pochodzi Jezus”.

129
00:08:23,291 --> 00:08:25,583
„Czekaj. Jezus jest z Teksasu?”

130
00:08:27,125 --> 00:08:30,458
„Tak. Tu jego imię wymawia się <i>hesus</i>”.

131
00:08:38,500 --> 00:08:39,583
To was może zaskoczyć.

132
00:08:39,666 --> 00:08:43,083
Jeden z moich bliskich przyjaciół
jest Żydem.

133
00:08:43,166 --> 00:08:46,333
Mówi, że jest syjonistą na odwyku.
Zabawne.

134
00:08:47,041 --> 00:08:51,333
Okazało się, że podczas kręcenia serialu,
od też przeżywał różne emocje.

135
00:08:51,416 --> 00:08:53,916
Raz mówi do mnie:
„Coś sobie uświadomiłem”.

136
00:08:54,000 --> 00:08:57,166
„No co?” A on:
„Odkryłem, czym jest dla mnie Izrael”.

137
00:08:57,250 --> 00:08:58,125
„Czym?”

138
00:08:58,208 --> 00:09:02,208
„Izrael jest jak dziecko,
które bardzo kochasz,

139
00:09:02,291 --> 00:09:04,916
a które potem przeprowadza
strzelaninę w szkole”.

140
00:09:05,000 --> 00:09:07,041
Ja na to: „O w mordę”.

141
00:09:08,833 --> 00:09:11,083
On to powiedział, nie ja.

142
00:09:12,208 --> 00:09:14,125
Rozumiecie, czemu zabrałem wam telefony?

143
00:09:25,916 --> 00:09:29,666
Prawdę mówiąc, bardzo zazdroszczę Żydom.

144
00:09:29,750 --> 00:09:33,583
Zazdroszczę umiejętności współdziałania.

145
00:09:33,666 --> 00:09:36,250
Żydzi, którzy prowadzą bajglownie,

146
00:09:36,333 --> 00:09:38,625
potrafią ustalić wspólną cenę.

147
00:09:38,708 --> 00:09:43,666
„Dobra, kto prowadzi bajglownię?”
To moja nieudolna próba mówienia jak Żyd.

148
00:09:43,750 --> 00:09:47,208
„Ty masz bajglownię, ty masz bajglownię.

149
00:09:47,916 --> 00:09:50,625
To co? Pięć dolarów za bajgla?

150
00:09:50,708 --> 00:09:53,000
Dobra, pięć dolarów”.

151
00:09:53,083 --> 00:09:55,375
My, Arabowie, jesteśmy w tym do bani.

152
00:09:55,458 --> 00:09:59,333
Jesteśmy do bani! Totalnie beznadziejni!

153
00:09:59,416 --> 00:10:02,208
Historycznie to nieprawda.
Ale w tym wypadku - tak.

154
00:10:02,291 --> 00:10:08,083
Wymyśliliśmy wiele świetnych rzeczy.
Uniwersytety, algebrę, mydło… Tak jest!

155
00:10:08,166 --> 00:10:11,666
Mydło, kawę. Ale nie umiemy współpracować.

156
00:10:11,750 --> 00:10:16,333
Jest sobie Arab, sprzedawca falafeli.
Po drugiej stronie ulicy ma konkurencję.

157
00:10:16,416 --> 00:10:19,083
„Ile? 4,99 dolara?”

158
00:10:19,166 --> 00:10:21,208
„Takiego wała! 3,99 dolara”.

159
00:10:22,583 --> 00:10:24,625
„3,99? A pierdol się! 2,99”.

160
00:10:25,291 --> 00:10:28,458
„2,99? Oż ty. U mnie za friko.

161
00:10:29,125 --> 00:10:32,333
Zapożyczę się, splajtujemy i umrzemy.
<i>Al-ḥamdu lillāh”.</i>

162
00:10:34,750 --> 00:10:36,125
Co my odwalamy?

163
00:10:37,833 --> 00:10:40,708
Co my robimy? I tak wszystkim jest ciężko.

164
00:10:41,291 --> 00:10:44,791
Kręcenie drugiego sezonu nie było łatwe.

165
00:10:44,875 --> 00:10:46,750
Poważnie.

166
00:10:46,833 --> 00:10:50,125
I w trakcie kręcenia, i później,
gdy czytałem komentarze,

167
00:10:50,208 --> 00:10:51,958
byłem strasznie zły.

168
00:10:52,041 --> 00:10:55,333
Wyobraźcie sobie,
że przeczytałem taki komentarz:

169
00:10:55,416 --> 00:10:59,458
„Mo, obejrzałem ósmy odcinek
drugiego sezonu.

170
00:10:59,541 --> 00:11:02,125
Przedstawiasz Siły Obronne Izraela
w złym świetle.

171
00:11:02,208 --> 00:11:04,750
Przedstawiasz je w złym świetle”.

172
00:11:04,833 --> 00:11:06,750
Ja na to: „Ja przedstawiam…

173
00:11:08,375 --> 00:11:12,458
siły okupacyjne Izraela w złym świetle?
Ja to robię?

174
00:11:12,541 --> 00:11:16,166
Nie oni, przeprowadzając naloty dywanowe
na ludność cywilną?

175
00:11:16,250 --> 00:11:18,875
Weź spierdalaj stąd”.

176
00:11:22,791 --> 00:11:24,791
To absurd.

177
00:11:24,875 --> 00:11:27,375
Nie ufajmy rządowi. Ufajmy sobie.

178
00:11:27,458 --> 00:11:29,958
Właśnie dlatego wybrałem ten teatr.

179
00:11:30,041 --> 00:11:33,000
Żeby mieć po drugiej stronie ulicy
tych czubów.

180
00:11:33,708 --> 00:11:36,125
Chciałem im uzmysłowić, że się nie boimy.

181
00:11:36,208 --> 00:11:38,833
„Mam w dupie to, co robicie.
Jesteśmy razem”.

182
00:11:41,625 --> 00:11:43,125
Nie damy się zastraszyć.

183
00:11:44,541 --> 00:11:46,000
Nie możemy.

184
00:11:47,000 --> 00:11:49,500
Prawda jest jedna.

185
00:11:49,583 --> 00:11:52,375
Nie ufam rządowi. Nie wiem, co się dzieje.

186
00:11:52,458 --> 00:11:55,875
Dzieją się dziwne rzeczy.
Ten rozwód z Elonem Muskiem.

187
00:11:55,958 --> 00:11:58,958
Musicie przyznać,
że Elon Musk to dziwny typ.

188
00:11:59,041 --> 00:12:01,291
Myślę, że to nawet nie jest człowiek.

189
00:12:01,375 --> 00:12:05,041
Jego kombinezon z ludzkiej skóry
wciąż zawodzi.

190
00:12:05,833 --> 00:12:09,708
Ma chip w mózgu,
który ciągle się restartuje.

191
00:12:13,500 --> 00:12:17,291
Nie lubię mówić o dzieciach,
ale jego syn był w Gabinecie Owalnym

192
00:12:17,375 --> 00:12:21,541
i kazał się wszystkim zamknąć.
„Zamknij się! Zamknij! Stul pizdę!”

193
00:12:21,625 --> 00:12:24,833
Nie wiem, czy powiedział „pizda”,
ale tak mi się wydawało.

194
00:12:25,333 --> 00:12:28,875
Jak mu tam… E=mc². Jestem kiepski z matmy.

195
00:12:29,916 --> 00:12:32,291
Jego stary występuje na najważniejszych,

196
00:12:32,375 --> 00:12:35,666
największych scenach na świecie
i odwala takie rzeczy.

197
00:12:40,666 --> 00:12:43,958
Nie wykonam pełnego gestu,
ale wiecie, o co kaman.

198
00:12:44,041 --> 00:12:44,875
No wiecie…

199
00:12:48,708 --> 00:12:54,041
„Antysemicki, semicki
komik i zwolennik białej supremacji

200
00:12:54,750 --> 00:12:57,916
wykonał wczoraj serię
nazistowskich salucików”.

201
00:12:58,833 --> 00:13:00,375
Moje zdjęcie w gazecie.

202
00:13:04,750 --> 00:13:06,916
To nie jest prawdziwy człowiek.

203
00:13:07,000 --> 00:13:10,375
Jeśli kiedyś go zobaczę,
zedrę mu maskę z twarzy.

204
00:13:11,291 --> 00:13:13,250
Gdy to zrobię,

205
00:13:13,333 --> 00:13:15,958
ujrzę tego małego ludka
z <i>Facetów z czerni.</i>

206
00:13:18,166 --> 00:13:21,000
Wtedy on powie: „Sekret wszechświata

207
00:13:21,708 --> 00:13:24,708
jest na liście Epsteina”.

208
00:13:26,000 --> 00:13:29,083
„Co jest na liście?” „…liście Epsteina”.

209
00:13:29,166 --> 00:13:31,541
„Co jest na liście?” „…Epsteina”.

210
00:13:33,666 --> 00:13:35,916
Nie!

211
00:13:36,625 --> 00:13:38,625
Nigdy się nie dowiemy.

212
00:13:42,416 --> 00:13:46,083
Za każdym razem, gdy ścieram pot,
czuję się jak Louis Armstrong.

213
00:14:05,041 --> 00:14:07,083
To było coś.

214
00:14:08,583 --> 00:14:09,750
Super.

215
00:14:12,583 --> 00:14:14,041
Mój świat

216
00:14:14,541 --> 00:14:17,166
już nigdy nie będzie taki sam,
bo zostałem ojcem.

217
00:14:18,125 --> 00:14:19,000
Tak jest.

218
00:14:20,708 --> 00:14:23,583
Teraz szukam mamy dla dziecka i…

219
00:14:24,250 --> 00:14:26,750
Jako muzułmanin mam trzy wolne miejsca.

220
00:14:33,708 --> 00:14:36,875
Żona uwielbia ten żart.
Każe mi go opowiadać.

221
00:14:36,958 --> 00:14:39,083
Nie żartuję. Uwielbia go.

222
00:14:39,166 --> 00:14:40,875
Kocha ten żart.

223
00:14:40,958 --> 00:14:43,875
Występowałem przed
pięciotysięczną widownią w Dosze.

224
00:14:43,958 --> 00:14:45,375
Idę na scenę, a ona:

225
00:14:45,458 --> 00:14:48,625
„Musisz opowiedzieć ten dowcip,
publiczność oszaleje”.

226
00:14:48,708 --> 00:14:52,208
Na co ja: „Po pierwsze,
gówno wiesz o stand-upie.

227
00:14:52,916 --> 00:14:54,416
Po drugie,

228
00:14:54,500 --> 00:14:57,083
to może być najgorsze miejsce
na taki żart.

229
00:14:57,875 --> 00:15:01,416
Ona: „Czemu?”.
Na co ja: „Bo są tu wszystkie żony”.

230
00:15:03,166 --> 00:15:05,250
Ale jednak jej ustąpiłem.

231
00:15:05,333 --> 00:15:08,916
Nic. Nikt się nie zaśmiał.
Ale nagle słyszę gromki śmiech.

232
00:15:11,000 --> 00:15:13,625
Patrzę, a to moja żona.
Myślę sobie: Super.

233
00:15:14,833 --> 00:15:16,500
Wielkie dzięki, kochanie.

234
00:15:18,875 --> 00:15:23,166
Choć to ona zaszła w ciążę,
ja miałem wszystkie objawy.

235
00:15:23,250 --> 00:15:26,083
Mówi się na to „ciąża współczulna”.

236
00:15:26,166 --> 00:15:28,416
Miałem wszystkie objawy: mdłości,

237
00:15:28,500 --> 00:15:30,916
biegunkę, cały czas wymiotowałem.

238
00:15:31,000 --> 00:15:34,666
A ona czuła się świetnie:
biegała, uprawiała jogę.

239
00:15:34,750 --> 00:15:37,083
Pełen luz. Za to ja co rano rzygałem.

240
00:15:39,916 --> 00:15:41,416
Ona: „Wszystko gra?”.

241
00:15:41,500 --> 00:15:44,041
Na co ja: „Jestem w ciąży,
trochę współczucia”.

242
00:15:45,500 --> 00:15:47,958
„Bolą cię cycki? Bo dziwnie się czuję”.

243
00:15:49,250 --> 00:15:52,291
Było grubo. Objawy ustąpiły,

244
00:15:52,375 --> 00:15:55,291
gdy usłyszałem bicie serca dziecka.

245
00:15:55,375 --> 00:15:59,166
Wy się rozczulacie, ja się cieszyłem,
że mogę wrócić do palenia.

246
00:15:59,250 --> 00:16:00,583
„Dzięki Bogu”.

247
00:16:01,250 --> 00:16:03,958
„To ty jesteś w ciąży, nie ja”.

248
00:16:04,041 --> 00:16:07,583
Potem załatwiłem lekarza i szpital.

249
00:16:07,666 --> 00:16:10,750
Wtedy żona zaczęła gadać z Denise,
bogatą białą kumpelą.

250
00:16:10,833 --> 00:16:14,958
No i Denise mówi:
„Zorganizuj sobie doulę i położną.

251
00:16:15,041 --> 00:16:17,166
Powinnaś rodzić naturalnie, w domu”.

252
00:16:17,250 --> 00:16:21,333
Ja na to: „Denise nie można ufać,
ona chodzi po domu w butach,

253
00:16:21,416 --> 00:16:24,500
a poza domem na bosaka.
Nie można jej ufać”.

254
00:16:31,708 --> 00:16:34,458
Nie chciałem nic zmieniać.
„Lekarz zostaje”.

255
00:16:34,541 --> 00:16:38,166
Poszliśmy poszukać douli i położnej.
Firma ma dobre opinie.

256
00:16:38,250 --> 00:16:42,500
Ale na wejściu słyszymy:
„Witamy w usługach położnictwa”.

257
00:16:42,583 --> 00:16:46,583
Szczerze mówiąc, słowo „położnictwo”
brzmi nieco odpychająco.

258
00:16:46,666 --> 00:16:51,541
Jakby miało chodzić o jakieś czary.
„Położnictwo!”

259
00:16:51,625 --> 00:16:55,458
Brzmi dziwnie. A potem wyszło,
że chodzą w koszulkach futbolowych

260
00:16:55,541 --> 00:16:58,041
z napisem „Położna numer jeden”
na plecach.

261
00:16:58,125 --> 00:16:59,625
„Więc tak to wygląda?

262
00:16:59,708 --> 00:17:02,791
Poród będzie odbierał Tom Brady? Dziwne”.

263
00:17:02,875 --> 00:17:06,083
Wynajęliśmy je.
Ale w ogóle mnie nie przygotowały.

264
00:17:06,166 --> 00:17:09,791
Nie powiedziały: „Dobra Mo,
gdy nadejdą skurcze, robisz to”.

265
00:17:09,875 --> 00:17:10,875
Nic. No i słyszę:

266
00:17:17,666 --> 00:17:20,333
Myślę: dom jest nawiedzony.
Zaczynam się modlić.

267
00:17:24,083 --> 00:17:27,875
Rozpalam kadzidło i szałwię.
Chwytam się wszystkiego.

268
00:17:27,958 --> 00:17:30,458
Wchodzę, a ona jest w połowie skurczu.

269
00:17:32,333 --> 00:17:36,166
Wtedy zadaję najgłupsze pytanie:
„To już?”.

270
00:17:37,041 --> 00:17:38,916
A ona: „A jak ci się wydaje?”.

271
00:17:39,000 --> 00:17:41,375
„Jasne, sorki”. Chwytam za telefon.

272
00:17:41,458 --> 00:17:43,666
„Halo, babki z położnictwa?

273
00:17:44,958 --> 00:17:47,500
Żona ma skurcze. Nie wiem, co robić”.

274
00:17:47,583 --> 00:17:49,541
„Proszę oddzwonić,
gdy będą co pięć minut”.

275
00:17:49,625 --> 00:17:51,750
Ja na to: „Świetnie”. Rozłączam się.

276
00:17:51,833 --> 00:17:54,708
Wracam do pokoju, ona znów ma skurcze.

277
00:17:57,000 --> 00:17:58,500
Zaczynam udzielać rad.

278
00:17:58,583 --> 00:18:01,583
Mówię: „Kochanie, rozłóż kolana na boki.

279
00:18:01,666 --> 00:18:04,375
Rozluźnij biodra, kolana na boki”.

280
00:18:04,458 --> 00:18:07,541
Żona na to: „Nie masz pojęcia,
o czym mówisz!”

281
00:18:07,625 --> 00:18:09,291
Na co ja: „Masz rację.

282
00:18:10,291 --> 00:18:12,500
Nie wiem, o czym mówię.

283
00:18:12,583 --> 00:18:14,125
Ale sama tego chciałaś.

284
00:18:14,708 --> 00:18:16,583
Chciałaś mieć poród w domu,

285
00:18:16,666 --> 00:18:20,458
więc teraz twój poród przyjmie komik”.

286
00:18:23,000 --> 00:18:25,625
„Puk, puk, kto tam?” „Mo Amer, a kto?”

287
00:18:26,500 --> 00:18:30,333
„Nie chcę być dupkiem, ale jeśli
nie rozłożysz kolan, nic nie wyjdzie”.

288
00:18:31,375 --> 00:18:33,041
Nadszedł kolejny skurcz.

289
00:18:33,125 --> 00:18:35,750
Żona zaczyna poruszać się
jak jakiś surfer.

290
00:18:38,125 --> 00:18:41,500
No więc ja: „Tak jest, kochanie.
Łap te fale”.

291
00:18:42,000 --> 00:18:44,375
A ona: „Nie wiesz, o czym mówisz!”

292
00:18:44,458 --> 00:18:48,458
Przyznaję jej rację. Biorę telefon
i dzwonię do babek z położnictwa.

293
00:18:49,250 --> 00:18:52,291
„Zakładajcie koszulki,
nadszedł dzień meczu”.

294
00:18:59,333 --> 00:19:00,541
No i faktycznie.

295
00:19:00,625 --> 00:19:02,750
Przyjechały w koszulkach.

296
00:19:03,666 --> 00:19:06,333
Doula i położna wchodzą do sypialni.

297
00:19:06,416 --> 00:19:08,791
Za chwilę żona ma kolejny skurcz.

298
00:19:11,041 --> 00:19:16,000
Doula mówi: „Kochanie,
rozłóż kolana na boki i rozluźnij biodra”.

299
00:19:16,500 --> 00:19:19,166
Żona do mnie: „Ani słowa”.

300
00:19:19,791 --> 00:19:23,000
„Jasne, nic nie mówię”.
Żona znów udaje surfera.

301
00:19:24,291 --> 00:19:27,666
Na co doula:
„Świetnie, kochana, łap te fale”.

302
00:19:29,000 --> 00:19:32,666
To było już zbyt wiele.
Rzuciłem: „A nie mówiłem” i wyszedłem.

303
00:19:33,750 --> 00:19:36,500
Odpaliłem jointa i wyszedłem na zewnątrz.

304
00:19:36,583 --> 00:19:39,375
Zjadały mnie nerwy.

305
00:19:40,625 --> 00:19:44,083
Ta biedna kobieta rodziła od 27 godzin,

306
00:19:44,625 --> 00:19:46,541
bez znieczulenia,

307
00:19:47,291 --> 00:19:50,750
a od siedmiu godzin
miała sześciocentymetrowe rozwarcie.

308
00:19:51,250 --> 00:19:53,583
Twerkowała bez muzyki.

309
00:19:53,666 --> 00:19:56,416
Straciła kontrolę nad nogami.

310
00:19:57,625 --> 00:20:01,375
„Jeśli będziesz tak twerkować,
lada chwila znów zaciążysz”.

311
00:20:02,041 --> 00:20:03,791
Nie powiedziałem tego na głos.

312
00:20:04,708 --> 00:20:07,500
Musiałem coś zrobić.
„Spadówa, babki z położnictwa.

313
00:20:07,583 --> 00:20:09,791
Jedzie do szpitala. Tak być nie może”.

314
00:20:09,875 --> 00:20:12,416
W szpitalu pielęgniarka pyta,
co się dzieje.

315
00:20:12,500 --> 00:20:16,666
„Rodzi od 27 godzin, a od siedmiu
ma sześć centymetrów rozwarcia”.

316
00:20:16,750 --> 00:20:19,375
„Skąd pan wie?”
Ja: „Jestem pielęgniarzem”.

317
00:20:19,458 --> 00:20:21,916
„Mój Boże, bierzemy ją na salę.

318
00:20:22,000 --> 00:20:24,916
Podamy jej znieczulenie,
Sala musi być sterylna.

319
00:20:25,000 --> 00:20:28,083
Musi pan wyjść”.
A ja na to: „Fantastycznie”.

320
00:20:28,166 --> 00:20:31,750
Wyszedłem przed szpital,
zapaliłem kolejnego jointa.

321
00:20:33,375 --> 00:20:37,541
Potem dostaję od niej SMS-a ze szpitala.
„O mój Boże.

322
00:20:37,625 --> 00:20:39,500
Czuję się o wiele lepiej.

323
00:20:39,583 --> 00:20:44,041
Mam skurcz, gdy do ciebie piszę
i nic nie czuję”.

324
00:20:44,750 --> 00:20:49,916
Następnie zdanie mnie wkurzyło:
„Boże, ale byliśmy głupi”.

325
00:20:53,041 --> 00:20:57,250
Wkurzyłem się na maksa.
„My? Jak możesz mnie w to mieszać?

326
00:20:57,333 --> 00:20:59,541
Chciałem wybić ci z głowy ten pomysł”.

327
00:20:59,625 --> 00:21:02,208
Usuń.

328
00:21:03,250 --> 00:21:05,083
Zły pomysł.

329
00:21:11,458 --> 00:21:15,666
„Kochanie, chciałem cię
wspierać w porodzie domowym.

330
00:21:15,750 --> 00:21:18,416
Wiedziałem jednak,
że coś jest bardzo nie tak,

331
00:21:18,500 --> 00:21:21,500
gdy zobaczyłem
te jebane koszulki futbolowe”.

332
00:21:21,583 --> 00:21:23,916
Usuń.

333
00:21:24,458 --> 00:21:28,041
„Kochanie, cieszę się,
że masz się dobrze”. Wyślij.

334
00:21:34,750 --> 00:21:37,916
Wchodzę na salę, oboje jesteśmy na haju.

335
00:21:39,250 --> 00:21:42,333
Ona: „Hejka”, a ja na to: „Hejka”.

336
00:21:44,708 --> 00:21:46,208
Potem znowu zaczyna:

337
00:21:46,291 --> 00:21:50,500
„Czuję się o wiele lepiej. Byliśmy głupi”.
A ja: „Tak, byliśmy głupi”.

338
00:21:54,333 --> 00:21:57,041
Biedaczka wciąż ma te sześć centymetrów.

339
00:21:57,125 --> 00:21:59,208
Mija kolejnych siedem godzin.

340
00:21:59,291 --> 00:22:02,833
W końcu zjawia się lekarka.
„Trzeba wyciągnąć dziecko”.

341
00:22:02,916 --> 00:22:05,583
A ja: „Co pani nie powie?
Jasne, że trzeba.

342
00:22:05,666 --> 00:22:10,875
Z ostatniej chwili: trzeba wyciągnąć
dziecko. Przecież w tym cała rzecz!”

343
00:22:10,958 --> 00:22:13,625
„Proszę się uspokoić.
Przeprowadzimy cesarkę”.

344
00:22:13,708 --> 00:22:17,500
„Jasne. Liczy się dobro żony i dziecka”.

345
00:22:17,583 --> 00:22:19,625
A potem przedstawia innego lekarza.

346
00:22:19,708 --> 00:22:24,000
„Pan doktor będzie asystował
w procedurze porodowej”.

347
00:22:24,083 --> 00:22:26,291
Patrzę na niego i widzę jarmułkę.

348
00:22:26,375 --> 00:22:29,875
Myślę sobie: To pułapka!

349
00:22:30,791 --> 00:22:34,041
„Mossad chce odebrać mi
mojego palestyńskiego syna”.

350
00:22:35,166 --> 00:22:38,458
Jestem zły, że tak się czuję.
A on podchodzi i mówi:

351
00:22:38,541 --> 00:22:39,458
<i>„Salam alejkum”.</i>

352
00:22:39,541 --> 00:22:42,583
Tak? Gdybym był z Mosadu,
zrobiłbym to samo.

353
00:22:44,000 --> 00:22:45,791
<i>„Wa `alejkum salam”.</i>

354
00:22:49,958 --> 00:22:53,416
Potem zaczyna rozmawiać z żoną,

355
00:22:53,500 --> 00:22:56,875
ale tak naprawdę mówi do mnie.

356
00:22:56,958 --> 00:23:01,708
„Jestem marokańskim Żydem.
Będę jedynie asystował w porodzie.

357
00:23:01,791 --> 00:23:05,333
Powtarzam: jestem marokańskim Żydem,
który wierzy w Boga.

358
00:23:05,416 --> 00:23:08,291
Będę jedynie asystował w porodzie”.

359
00:23:08,375 --> 00:23:10,166
Myślę sobie: widzę, co robisz.

360
00:23:10,750 --> 00:23:14,708
Zobaczyłeś, że jestem Palestyńczykiem.
Ale to nie pora na politykę.

361
00:23:14,791 --> 00:23:17,708
Rzuciłeś „<i>salam alejkum”</i>,
żeby stonować emocje.

362
00:23:17,791 --> 00:23:20,708
Jesteś marokańskim Żydem
więc z północnej Afryki.

363
00:23:20,791 --> 00:23:24,000
Nie do końca Arabem, ale prawie Arabem.

364
00:23:24,791 --> 00:23:26,875
Żydem, ale nie syjonistą. Sztama?

365
00:23:26,958 --> 00:23:30,291
Myślę sobie: Sztama,
ale z oczu cię nie spuszczę.

366
00:23:31,166 --> 00:23:33,708
Dali mi odzież jednorazową,
rozmiar uniwersalny.

367
00:23:33,791 --> 00:23:36,541
To pic. Wcale nie jest uniwersalny.

368
00:23:36,625 --> 00:23:39,416
Wchodzę na salę w ten sposób.

369
00:23:39,500 --> 00:23:42,250
Patrzyłem, jak robili cesarkę
jak jakiś psychol.

370
00:23:42,333 --> 00:23:45,625
Podobno nikt wcześniej tak nie robił.

371
00:23:45,708 --> 00:23:47,375
Zgrywałem eksperta.

372
00:23:47,458 --> 00:23:50,583
„Czy to nerka? Ma dwie,
usuńcie ją, zróbcie miejsce.

373
00:23:50,666 --> 00:23:52,458
No już, zabierajcie ją”.

374
00:23:52,541 --> 00:23:55,250
Wyciągnęli syna i mówią: „Teraz zdjęcie”.

375
00:23:55,333 --> 00:23:59,250
„Nie chcę robić zdjęcia”.
A on: „Rób zdjęcie”.

376
00:23:59,333 --> 00:24:00,458
Mówię mu: „Ziomuś!

377
00:24:00,541 --> 00:24:04,500
Mój palestyński syn siedział
w punkcie kontrolnym przez 40 godzin”.

378
00:24:10,375 --> 00:24:12,416
„Nie ma czasu na zdjęcia”.

379
00:24:13,208 --> 00:24:15,541
Umyłem go i zaniosłem do mamy.

380
00:24:15,625 --> 00:24:18,541
Była cała we łzach.
Myślałem, że też się wzruszę.

381
00:24:18,625 --> 00:24:21,333
I nic. Nie czułem nic.
Próbowałem się zmusić.

382
00:24:22,416 --> 00:24:23,958
I nic.

383
00:24:24,041 --> 00:24:28,208
Podobno mężczyźni tak mają.
To przychodzi dużo później.

384
00:24:28,291 --> 00:24:31,916
Ja musiałem czekać tylko
do wieczornego kangurowania.

385
00:24:32,000 --> 00:24:34,875
Położyłem go na piersi i rozkleiłem się.

386
00:24:34,958 --> 00:24:37,541
Totalnie. Pomyślałem: „O Boże.

387
00:24:38,291 --> 00:24:40,958
To prawdziwe dziecko”.

388
00:24:41,791 --> 00:24:44,750
„Muszę ogarnąć
swoje konto emerytalne, <i>habibi.</i>

389
00:24:46,583 --> 00:24:49,375
Zaopiekuję się tobą.
Nic się nie bój, <i>habibi.</i>

390
00:24:50,250 --> 00:24:53,333
Chcę ci powiedzieć,
że dostałeś imię po pradziadku.

391
00:24:53,416 --> 00:24:56,500
A także swoim praprapradziadku.

392
00:24:56,583 --> 00:24:59,875
Masz siedem muzułmańskich imion, <i>habibi.</i>

393
00:24:59,958 --> 00:25:02,708
Dorastanie w Ameryce
będzie dla ciebie trudne.

394
00:25:02,791 --> 00:25:04,125
Będzie ci ciężko.

395
00:25:05,041 --> 00:25:08,708
Ale będziesz znał swoje korzenie, <i>habibi”</i>.

396
00:25:08,791 --> 00:25:12,250
Wchodzi pielęgniarka.
„Wszystko w porządku?” Ja: „Tak.

397
00:25:13,541 --> 00:25:16,416
Nic mi nie jest.
Po prostu na początku ciąży

398
00:25:16,500 --> 00:25:18,541
miałem wszystkie objawy.

399
00:25:20,208 --> 00:25:22,875
Nudności, biegunkę i całą resztę.

400
00:25:22,958 --> 00:25:25,666
I aż do dziś nic nie czułem.

401
00:25:25,750 --> 00:25:28,875
Wszystko spadło na mnie teraz.

402
00:25:28,958 --> 00:25:31,708
Dałem mu imię po prapradziadku.

403
00:25:31,791 --> 00:25:32,833
<i>Subhanallah.</i>

404
00:25:32,916 --> 00:25:34,666
Wygląda jak pradziadek.

405
00:25:34,750 --> 00:25:39,416
Nie wie pani, co znaczy »<i>subhanallah</i>«,
ale później pokażę zdjęcie”.

406
00:25:39,500 --> 00:25:42,666
A ona: „Dossał się do pana piersi”.
Na co ja: „O Boże!”.

407
00:25:45,500 --> 00:25:47,833
„Lepiej chodźmy go nakarmić”.

408
00:25:48,375 --> 00:25:51,250
Tak narodził się mój syn, Ali.

409
00:26:00,791 --> 00:26:02,291
Mały Ali Alooshi.

410
00:26:03,250 --> 00:26:05,500
Faktycznie dałem mu siedem imion.

411
00:26:05,583 --> 00:26:07,125
Z pełną świadomością.

412
00:26:07,208 --> 00:26:10,750
Chciałem, żeby wiedział, skąd pochodzi.

413
00:26:10,833 --> 00:26:12,458
To dla mnie bardzo ważne.

414
00:26:13,291 --> 00:26:15,208
Bardzo, bardzo ważne.

415
00:26:16,250 --> 00:26:19,416
O tym też jest ostatni odcinek
drugiego sezonu.

416
00:26:19,500 --> 00:26:24,000
Nauczyciel zapytał mnie: „Jak miał na imię
twój pradziadek od strony ojca?”.

417
00:26:24,083 --> 00:26:26,166
Nie wiedziałem. Coś kojarzyłem,

418
00:26:26,250 --> 00:26:27,916
ale nie dość dobrze.

419
00:26:28,000 --> 00:26:33,083
„To twoje dziedzictwo.
Czy tak łatwo cię wymazać?”

420
00:26:33,166 --> 00:26:35,000
Myślę sobie: O ja cię!

421
00:26:36,041 --> 00:26:39,125
Poznanie własnych korzeni
stało się moją misją.

422
00:26:39,208 --> 00:26:42,875
To dla mnie ważne, dlatego
w ostatnim odcinku sezonu drugiego

423
00:26:42,958 --> 00:26:47,791
w każdej przebitce na Palestynę
pokazujemy wioskę Burin.

424
00:26:47,875 --> 00:26:50,250
To stamtąd pochodzimy.

425
00:26:51,041 --> 00:26:52,250
Chodzi o to…

426
00:26:52,875 --> 00:26:54,875
aby dać świadectwo historii.

427
00:26:54,958 --> 00:26:58,250
Bez względu na to, co będzie,
mój syn może powiedzieć:

428
00:26:58,333 --> 00:27:01,250
„Oto, skąd pochodzę”. Rozumiecie?

429
00:27:01,333 --> 00:27:03,000
To dla mnie ważne.

430
00:27:04,166 --> 00:27:05,000
Tak.

431
00:27:06,000 --> 00:27:08,166
Zawsze byłem sobą.

432
00:27:08,250 --> 00:27:12,500
Karierę w stand-upie zacząłem w wieku
14 lat od występów na południu USA.

433
00:27:12,583 --> 00:27:15,875
W większości miejsc ludzie
pierwszy raz widzieli Araba.

434
00:27:15,958 --> 00:27:17,666
Zawsze pozostawałem sobą.

435
00:27:17,750 --> 00:27:21,750
Na początku kariery
zachęcano mnie do zmiany nazwiska,

436
00:27:21,833 --> 00:27:25,208
przeprowadzki do Los Angeles
i ukrywania pochodzenia.

437
00:27:25,291 --> 00:27:29,250
Powiedziałem sobie, że nic z tego,
że przestałbym być sobą.

438
00:27:29,333 --> 00:27:33,333
Aczkolwiek po 11 września
przez dwa miesiące byłem Włochem.

439
00:27:36,541 --> 00:27:38,666
Tylko na dwa miesiące.

440
00:27:40,166 --> 00:27:42,458
Zawsze czułem się nieco wyobcowany.

441
00:27:42,541 --> 00:27:44,958
Na pewno wielu z was mnie zrozumie.

442
00:27:45,041 --> 00:27:47,625
Pochodzę z Kuwejtu.
Chodziłem do brytyjskiej szkoły.

443
00:27:47,708 --> 00:27:51,958
Uczyliśmy się tam po angielsku.
Mówiłem z brytyjskim akcentem.

444
00:27:52,041 --> 00:27:53,333
Więc w Ameryce

445
00:27:53,416 --> 00:27:56,291
już na wejściu miałem przerąbane.

446
00:27:56,375 --> 00:27:58,166
Witałem się brytyjskim <i>hello.</i>

447
00:27:58,250 --> 00:27:59,791
Rozumiecie? Takie klimaty.

448
00:28:00,583 --> 00:28:04,458
Nie wiedziałem, co jest cool,
jak się trzeba ubierać.

449
00:28:04,541 --> 00:28:06,250
Byłem zielony.

450
00:28:06,333 --> 00:28:09,958
Na szczęście miałem dwóch kumpli,
którzy pokazali mi co i jak.

451
00:28:10,041 --> 00:28:13,625
Bruce'a, który był czarny
i Josego, Meksykanina.

452
00:28:13,708 --> 00:28:17,083
Dzięki Bruce'owi szybko odkryłem
pewną prawdę o czarnych.

453
00:28:17,166 --> 00:28:19,625
Jeśli trzeba ci wygarnąć prawdę,

454
00:28:19,708 --> 00:28:21,916
jeśli nie ogarniasz dresscode'u,

455
00:28:22,000 --> 00:28:25,625
zostaniesz wyśmiany przed całą szkołą.

456
00:28:25,708 --> 00:28:28,833
Okazało się,
że wystarczyło włożyć złe buty,

457
00:28:28,916 --> 00:28:31,416
żeby odpalić Bruce'a. „O cholera!

458
00:28:31,500 --> 00:28:33,833
Chodźcie tu wszyscy.

459
00:28:33,916 --> 00:28:35,666
Jose, obczaj kolegę.

460
00:28:36,500 --> 00:28:40,666
Moe ma na sobie Pro Wingsy z Payless.
13,99 za parę. Jest biedny”.

461
00:28:40,750 --> 00:28:42,291
A ja na to: „Ojej.

462
00:28:43,333 --> 00:28:45,583
Jestem biedny?”

463
00:28:48,250 --> 00:28:52,416
Jose był bardziej wyrozumiały.
Lepiej tolerował moje odpały.

464
00:28:52,500 --> 00:28:55,166
Jeśli źle się ubrałem, Jose mówił mi:

465
00:28:55,250 --> 00:28:56,291
„Ziomuś,

466
00:28:57,166 --> 00:28:59,333
wyglądasz jak frajer.

467
00:29:01,041 --> 00:29:03,291
Kto cię tak ubrał?

468
00:29:03,375 --> 00:29:06,458
Nie będę kłamać, mam ochotę ci nakopać.

469
00:29:06,541 --> 00:29:09,041
Słuchaj, dzisiaj nie gramy, jasne?

470
00:29:09,833 --> 00:29:12,041
Ale może jutro. Może jutro.

471
00:29:12,125 --> 00:29:15,083
Słuchaj, ja idę.
Nie zbijaj ze mną żółwika, okej?”

472
00:29:16,500 --> 00:29:17,625
Tak to wyglądało.

473
00:29:17,708 --> 00:29:21,500
Nie zdawałem sobie sprawy
z różnic między odmianami angielskiego.

474
00:29:21,583 --> 00:29:24,583
Więc często robiłem sobie pod górkę.

475
00:29:24,666 --> 00:29:28,083
Brat sprezentował mi kotkę,
żeby jakoś mnie wesprzeć.

476
00:29:28,166 --> 00:29:30,625
Niestety wciąż mówiłem jak Brytyjczyk.

477
00:29:30,708 --> 00:29:36,208
W domu nie mówiłem „kot”.
Używałem czułego zdrobnienia: „pipusia”.

478
00:29:36,291 --> 00:29:39,791
I nikt mnie nie poprawił.

479
00:29:40,541 --> 00:29:43,250
Postanowiłem, że na przerwie

480
00:29:43,333 --> 00:29:46,750
pochwalę się
swojemu przyjacielowi, Bruce'owi.

481
00:29:46,833 --> 00:29:50,000
Podchodzę do niego i mówię:
„Bruce, nie zgadniesz”.

482
00:29:50,083 --> 00:29:51,416
„No co tam?”

483
00:29:51,500 --> 00:29:53,916
„Mam pipusię. Ekstra, nie?”

484
00:29:55,041 --> 00:29:57,291
A on: „Ziom, coś ty powiedział?

485
00:29:58,208 --> 00:30:00,000
Chyba się przesłyszałem”.

486
00:30:00,500 --> 00:30:03,375
„Mam pipusię.
Jest malutka i kosmata. Pokazać ci?”

487
00:30:05,041 --> 00:30:08,458
Bruce natychmiast zawołał wszystkich.

488
00:30:08,541 --> 00:30:10,125
„Jose, obczaj kolegę”.

489
00:30:11,416 --> 00:30:14,666
I przed całą szkołą Bruce spytał mnie:
„Mo, masz pipusię?”

490
00:30:14,750 --> 00:30:17,916
Ja na to: „Tak, mam pipusię.
Czy to nie wspaniałe?”

491
00:30:18,416 --> 00:30:20,958
Jose nie wierzył, co słyszy. „Ziom, że co?

492
00:30:21,041 --> 00:30:23,083
<i>¿Estás en serio? ¿Tienes panocha?</i>

493
00:30:23,166 --> 00:30:24,583
Serio, brachu?

494
00:30:24,666 --> 00:30:28,541
Tyle się kumplujemy
i nie przyznałeś się, że masz pipkę?

495
00:30:28,625 --> 00:30:30,666
To jakiś żart?

496
00:30:30,750 --> 00:30:33,000
Jaja sobie robisz?

497
00:30:33,583 --> 00:30:36,833
Na chwilę zamilkł, po czym rzucił:
„Mogę zobaczyć?”

498
00:30:39,708 --> 00:30:41,458
A ja byłem bardzo niewinny.

499
00:30:41,541 --> 00:30:44,666
Odparłem: „Przyjdź do mnie,
pokażę ci moją pipusię”.

500
00:30:45,250 --> 00:30:47,083
To było traumatyczne przeżycie.

501
00:30:47,583 --> 00:30:52,125
Zacząłem występować młodym wieku.
Jeździłem po całym południu USA.

502
00:30:52,208 --> 00:30:58,666
I nie żartuję. Dla większości
byłem pierwszym Arabem, jakiego widzieli.

503
00:30:58,750 --> 00:31:01,083
Tamtejsi ludzie byli wręcz zszokowani.

504
00:31:01,166 --> 00:31:03,458
Pytali: „Na pewno jesteś Arabem?

505
00:31:04,166 --> 00:31:05,375
Nie wyglądasz”.

506
00:31:05,958 --> 00:31:08,375
Powinienem był mieć ze sobą wielbłąda?

507
00:31:08,958 --> 00:31:12,083
Czy to jeden z wyznaczników arabskości?

508
00:31:12,166 --> 00:31:16,041
Musisz mieć wielbłąda? „Przepraszam,
prowadzę wielbłąda, jak to Arab”.

509
00:31:16,125 --> 00:31:19,250
„Nie głaskać. Gryzie”. Serio?

510
00:31:20,000 --> 00:31:21,583
To było bardzo dziwne.

511
00:31:21,666 --> 00:31:23,291
Występowałem przed 11 września

512
00:31:23,375 --> 00:31:28,583
i po 11 września. Koło 2003 roku
dostałem zaproszenie do Houmy w Luizjanie.

513
00:31:28,666 --> 00:31:33,458
Niedaleko do Nowego Orleanu.
Prawdziwa prowincja Cajunów.

514
00:31:33,541 --> 00:31:38,458
Podchodzi do mnie jeden facet.
„Witaj! Ty jesteś Mo Amer?”

515
00:31:42,083 --> 00:31:43,708
„Tak, to ja”.

516
00:31:43,791 --> 00:31:47,666
Mówi: „Słyszałem o tobie dużo dobrego”.

517
00:31:48,833 --> 00:31:50,166
„Połuchaj mnie”.

518
00:31:50,250 --> 00:31:53,791
Gość miał bardzo niewyraźną wymowę.

519
00:31:54,500 --> 00:31:59,333
„Połuchaj. Prywadzę tu
kawiarnię mityczną Lanyard”.

520
00:32:00,000 --> 00:32:03,166
„Muzyczną?” „Zgadza się, mityczną”.

521
00:32:04,333 --> 00:32:07,166
„W śrytę orgynizujemy wiczorki komediowe”.

522
00:32:07,250 --> 00:32:08,625
„W środę?”

523
00:32:08,708 --> 00:32:11,583
„Ta, w śrytę”.

524
00:32:13,000 --> 00:32:14,208
Mówi: „Zapryszamy.

525
00:32:14,291 --> 00:32:17,000
Mam tylko jeden pokój z dwyma łóżkami.

526
00:32:17,083 --> 00:32:19,166
Możesz wziąć własny support”.

527
00:32:19,250 --> 00:32:21,250
Ja na to: „Dobra, a ile płacisz?”

528
00:32:21,333 --> 00:32:23,750
„Zapłacę ci około tysiąca dolarów”.

529
00:32:23,833 --> 00:32:27,000
To ja na to: „Jasny gwint, już pędzę”.

530
00:32:27,875 --> 00:32:30,208
„Razem z wielbłądem idziemy na wschód”.

531
00:32:34,250 --> 00:32:36,166
Byłem bardzo podekscytowany.

532
00:32:36,250 --> 00:32:38,708
W 2003 roku tysiąc dolców to spora suma.

533
00:32:38,791 --> 00:32:41,125
Dzwonię do kumpla, Gary'ego Bella.

534
00:32:41,208 --> 00:32:44,791
To komik, który mieszka
na granicy Teksasu i Luizjany.

535
00:32:44,875 --> 00:32:47,416
On też mówi z akcentem.

536
00:32:48,083 --> 00:32:50,375
Wziąłem go,
ale nie dlatego, że jest zabawny.

537
00:32:50,458 --> 00:32:54,000
To beznadziejny komik,
który nigdy się nie przebije.

538
00:32:54,083 --> 00:32:58,000
Jego szczyt kariery ma miejsce teraz,
gdy roastuję go na scenie.

539
00:32:58,916 --> 00:33:01,583
Wziąłem go ze sobą, żeby się zabezpieczyć.

540
00:33:01,666 --> 00:33:05,791
Żeby w razie czego mógł kazać widowni
zostawić mnie w spokoju.

541
00:33:05,875 --> 00:33:08,125
„Mohammed to swój chłop”.

542
00:33:08,958 --> 00:33:12,291
Tylko dlatego go wziąłem.
Dobrze o tym wiedział.

543
00:33:12,791 --> 00:33:18,041
Zameldowaliśmy się w hotelu
i udaliśmy do kawiarni mitycznej Lanyard.

544
00:33:18,625 --> 00:33:22,291
Gary Bell wychodzi na scenę.
Widownia szybko ma go dość.

545
00:33:22,375 --> 00:33:26,000
Ktoś krzyczy:
„Kto tu ściągnął tego typa?”.

546
00:33:27,250 --> 00:33:29,750
Gary panikuje.
Chce zjednać sobie widownię.

547
00:33:29,833 --> 00:33:31,791
Pyta: „Polowaliście kiedyś?”

548
00:33:31,875 --> 00:33:35,416
Na co ktoś woła:
„Tak, i zaraz cię zdejmę z tej sceny”.

549
00:33:36,833 --> 00:33:39,416
Musiałem wyjść i zabrać mu mikrofon.

550
00:33:39,500 --> 00:33:42,333
To jedyny taki przypadek
w całej mojej karierze.

551
00:33:42,416 --> 00:33:44,500
Gram secik. Wymiatam.

552
00:33:44,583 --> 00:33:47,041
Gary już wie, że to nie wina widowni.

553
00:33:47,875 --> 00:33:50,583
Schodzę ze sceny,
właściciel daje mi tysiaka.

554
00:33:50,666 --> 00:33:52,958
Myślę sobie: Jestem bogaty.

555
00:33:53,041 --> 00:33:57,125
Odwracam się i widzę dwójkę policjantów.

556
00:33:57,208 --> 00:33:59,791
Jeden mówi: „Podejdź tu, chłopcze”.

557
00:33:59,875 --> 00:34:03,500
Takie słowa
nigdy nie zwiastują nic dobrego.

558
00:34:03,583 --> 00:34:06,166
Nie inaczej było i tym razem.

559
00:34:06,250 --> 00:34:08,541
Słyszę: „Mogę prosić o prawo jazdy?”

560
00:34:08,625 --> 00:34:11,458
„Jasne, proszę. Oto moje prawko”.

561
00:34:11,541 --> 00:34:14,791
Policjant wyciąga krótkofalówkę i mówi:

562
00:34:14,875 --> 00:34:19,208
„Numer jeden, dwa, siedem,
dziewięć, siedem, sześć, dwa, siedem”.

563
00:34:19,291 --> 00:34:22,333
Słyszę babkę po drugiej stronie:
„Tak, to on”.

564
00:34:22,416 --> 00:34:24,375
Ja na to: „To on?”

565
00:34:25,625 --> 00:34:27,791
„Tak, to ty”. „To ja?”

566
00:34:29,083 --> 00:34:32,000
„Tak, to ty”. „Na pewno?” „Tak, to ty”.

567
00:34:32,083 --> 00:34:34,708
Więc ja: „A ja to kto? A ty? A my?

568
00:34:34,791 --> 00:34:36,541
Jesteśmy jednością”.

569
00:34:36,625 --> 00:34:39,250
A on: „Nic z tego, chodzi tylko o ciebie”.

570
00:34:39,333 --> 00:34:43,208
Na zewnątrz czeka na mnie
jakiś tuzin policjantów.

571
00:34:43,291 --> 00:34:45,708
Sześć radiowozów z włączonymi światłami.

572
00:34:45,791 --> 00:34:48,166
Wokół ustawia się moja widownia.

573
00:34:48,250 --> 00:34:52,500
Podjeżdża kolejny glina, opuszcza szybę
i pyta: „To on?”.

574
00:34:52,583 --> 00:34:57,625
A ja: „To ty, Jebediah?”.
Co tu się, kurwa, dzieje?

575
00:34:58,458 --> 00:35:00,541
Podchodzi do mnie kolejny glina.

576
00:35:00,625 --> 00:35:03,875
„Co robisz w Houmie w stanie Luizjana?”

577
00:35:03,958 --> 00:35:06,666
A ja stoję obok markizy z napisem:

578
00:35:06,750 --> 00:35:10,291
„Dziś o 20.00 występ Mo Amera”.

579
00:35:10,375 --> 00:35:12,333
Obok jest moje zdjęcie.

580
00:35:12,416 --> 00:35:15,833
„Stary, nie wiem,
jak szły ci poprzednie sprawy, ale…

581
00:35:17,250 --> 00:35:20,875
tu wyjątkowo się nie popisałeś”.

582
00:35:20,958 --> 00:35:25,750
Ktoś z tłumu wtrąca swoje trzy grosze:
„Zostawcie go, był zabawny”.

583
00:35:25,833 --> 00:35:28,291
Ktoś dodaje:
„Jeśli macie kogoś aresztować,

584
00:35:28,375 --> 00:35:31,291
niech to będzie ten jebany Gary Bell”.

585
00:35:33,875 --> 00:35:36,208
„Za udawanie komika”.

586
00:35:37,666 --> 00:35:39,750
Zaczynam rozglądać się za Garym.

587
00:35:39,833 --> 00:35:43,625
Przecież właśnie po to go ze sobą wziąłem.

588
00:35:44,125 --> 00:35:46,583
A on się rozpłynął.

589
00:35:48,166 --> 00:35:51,500
Nagle policjant pyta:
„Co robiłeś w Japonii i Korei?”

590
00:35:51,583 --> 00:35:53,208
Zaraz, chwileczkę.

591
00:35:53,291 --> 00:35:56,625
„Skąd, do licha, wiecie,
że byłem w Japonii i Korei?”

592
00:35:56,708 --> 00:35:59,916
„Przeszukaliśmy twój pokój”.

593
00:36:00,000 --> 00:36:02,666
„O cholera, przeszukaliście mój pokój.

594
00:36:02,750 --> 00:36:05,375
Wiem, że będzie to dla was szokiem,

595
00:36:05,458 --> 00:36:09,125
ale świat nie kończy się na Houmie.

596
00:36:09,666 --> 00:36:11,583
Jako dziecko marzyłem o karierze komika.

597
00:36:11,666 --> 00:36:14,750
To marzenie zaprowadziło mnie
do Japonii i Korei.

598
00:36:14,833 --> 00:36:17,458
Występowałem tam głównie przed armią USA.

599
00:36:17,541 --> 00:36:20,958
Po 11 września bałem się być sobą.

600
00:36:21,041 --> 00:36:26,541
Skoro więc mogłem być sobą przed nimi,
mogłem być sobą przed każdym”.

601
00:36:34,083 --> 00:36:36,625
Typ dostał zwarcia.
Mówię: „Wiem, co myślicie.

602
00:36:36,708 --> 00:36:38,041
Że jestem terrorystą.

603
00:36:38,125 --> 00:36:42,083
Że wybrałem sobie Houmę w Luizjanie…

604
00:36:44,583 --> 00:36:46,291
ze wszystkich celów w USA.

605
00:36:48,000 --> 00:36:50,333
Gdybym był terrorystą

606
00:36:50,416 --> 00:36:53,083
i pojawił się z bombą
w Houmie w Luizjanie,

607
00:36:53,166 --> 00:36:56,666
nie za bardzo wiedziałbym, co tu wysadzić.

608
00:36:57,375 --> 00:37:00,875
Będę szczery: to miejsce
już wygląda jak po bombie.

609
00:37:01,625 --> 00:37:05,291
Gdybym wysadził tu bombę,
jedynie odświeżyłbym wystrój.

610
00:37:06,208 --> 00:37:09,625
Przy okazji rozwiązałbym
wasz problem z crackiem”.

611
00:37:09,708 --> 00:37:12,916
Na co on:
„Prawda, mamy problem z crackiem”.

612
00:37:15,625 --> 00:37:18,041
Podał mi worek z moimi rzeczami

613
00:37:18,125 --> 00:37:20,916
i skierował do innego policjanta,

614
00:37:21,000 --> 00:37:23,458
który miał mnie odwieźć do hotelu.

615
00:37:23,541 --> 00:37:28,291
Nagle z krzaków wyskakuje Gary.

616
00:37:28,375 --> 00:37:30,916
„Gary, gdzieś ty, u licha, był?”

617
00:37:31,000 --> 00:37:34,791
A on z pełną powagą mówi:
„Chcą mnie zabić”.

618
00:37:36,625 --> 00:37:39,208
„Sam cię zabiję. Wsiadaj do auta”.

619
00:37:39,291 --> 00:37:42,625
Koniec końców współczułem mu
bardziej niż sobie.

620
00:37:43,750 --> 00:37:46,166
Wsiadamy do radiowozu i ruszamy do hotelu.

621
00:37:46,250 --> 00:37:49,000
Na miejscu policjant
przeprasza mnie za zajście.

622
00:37:49,083 --> 00:37:53,125
„Przykro mi, że do tego doszło.

623
00:37:53,208 --> 00:37:54,708
Ale to nie nasza wina.

624
00:37:54,791 --> 00:37:57,750
Otrzymaliśmy telefon z hotelu”.

625
00:37:57,833 --> 00:38:01,625
Mówię: „Idziemy do hotelu. We trójkę.

626
00:38:01,708 --> 00:38:04,000
Skonfrontujemy się z ochroniarzem”.

627
00:38:04,083 --> 00:38:06,500
Wchodzę do środka, cały nabuzowany.

628
00:38:06,583 --> 00:38:10,166
„Kto wezwał na nas gliny?”

629
00:38:10,250 --> 00:38:13,583
Z zaplecza wychodzi kobieta
w stroju ochroniarza

630
00:38:13,666 --> 00:38:16,000
i z poważnymi brakami w uzębieniu.

631
00:38:16,625 --> 00:38:21,000
Za każdym razem, gdy mówiła,
słychać było świst.

632
00:38:21,541 --> 00:38:25,750
„Czemu napuściła pani na mnie policję?”
Ona: „Sekundkę.

633
00:38:26,833 --> 00:38:29,250
Sekundkę”.

634
00:38:29,333 --> 00:38:33,125
„Czy pani ogląda mecz na zapleczu?
Co tu się, kurwa, dzieje?

635
00:38:33,625 --> 00:38:37,125
Jakbym słyszał tenisówki
ślizgające się po parkiecie”.

636
00:38:37,208 --> 00:38:38,791
„Sekundkę”.

637
00:38:38,875 --> 00:38:42,750
Z okolicy zbiegły się bezpańskie psy.
Myślę sobie: czyje to psy?

638
00:38:44,583 --> 00:38:46,625
Pytam, czemu nasłała gliny.

639
00:38:46,708 --> 00:38:48,000
A ona: „Cóż…

640
00:38:49,208 --> 00:38:50,833
Zobaczyłam imię Mohammed

641
00:38:50,916 --> 00:38:55,375
i uznałam, że mamy tu terrorystę”.

642
00:38:55,958 --> 00:38:59,708
„Tylko tyle? Zobaczyła pani imię Mohammed

643
00:38:59,791 --> 00:39:02,166
i uznała, że jestem terrorystą?”

644
00:39:02,833 --> 00:39:05,166
Na co ona: „Kto tak gwiżdże?”

645
00:39:05,875 --> 00:39:07,041
Mówię: „Spoko.

646
00:39:08,083 --> 00:39:09,208
Jasne.

647
00:39:10,875 --> 00:39:16,000
Nie może wzywać pani glin,
bo nie podoba się pani czyjeś imię.

648
00:39:16,083 --> 00:39:18,291
Musi mieć pani dowody.

649
00:39:18,375 --> 00:39:21,541
Przykro mi, że kraj panią zawiódł
i wierzy pani we wszystko,

650
00:39:21,625 --> 00:39:24,083
co mówią w telewizji.

651
00:39:24,166 --> 00:39:25,333
Przecież tego chcą.

652
00:39:25,416 --> 00:39:29,375
Chcą nas podzielić, żeby nami rządzić.
Nie rozumie pani tego?”

653
00:39:29,458 --> 00:39:31,333
Ale nic do niej nie dotarło.

654
00:39:31,416 --> 00:39:35,333
Znów mówi: „Zobaczyłam imię Mohammed

655
00:39:35,416 --> 00:39:39,041
i uznałam, że mamy tu terrorystę”.

656
00:39:39,125 --> 00:39:40,458
Mówię do policjanta:

657
00:39:40,541 --> 00:39:43,333
„Faktycznie macie tu problem z crackiem”.

658
00:39:45,166 --> 00:39:47,875
Gliniarz mówi: „Coś sobie uświadomiłem”.

659
00:39:47,958 --> 00:39:50,666
„Co? Jest jeszcze coś?”

660
00:39:50,750 --> 00:39:53,708
Mówi: „Przeszukaliśmy wasz pokój”. „Wiem”.

661
00:39:53,791 --> 00:39:56,333
Mówi: „Chyba wreszcie to rozgryzłem”.

662
00:39:56,416 --> 00:39:58,041
Patrzy na Gary'ego i mówi:

663
00:39:58,125 --> 00:40:01,250
„Gary, te pornosy są twoje, prawda?”

664
00:40:01,333 --> 00:40:04,458
Patrzę na Gary'ego.
„Wziąłeś ze sobą pornosy?

665
00:40:04,541 --> 00:40:07,916
Przecież dzielimy pokój.
Ty obmierzły typie”.

666
00:40:08,666 --> 00:40:11,541
Wchodzimy do pokoju,
a tam totalny bałagan.

667
00:40:11,625 --> 00:40:14,000
Poza zaścielonym łóżkiem Gary'ego.

668
00:40:14,083 --> 00:40:17,791
Na wierzchu zostawili pornosy,
żeby dać nam do zrozumienia,

669
00:40:17,875 --> 00:40:20,833
że wiedzą, jakie świństwa tu odchodziły.

670
00:40:21,500 --> 00:40:24,000
Policzyłem je. „Dwanaście?

671
00:40:24,083 --> 00:40:27,166
Przywiozłeś tuzin pornosów?

672
00:40:27,250 --> 00:40:30,166
Stary, jak długo chciałeś
walić sobie konia?”

673
00:40:30,250 --> 00:40:32,541
Myślę sobie: Dobrze, że wezwała gliny.

674
00:40:33,916 --> 00:40:37,750
Pokrzyżowała plany innemu terroryście.

675
00:40:42,250 --> 00:40:46,291
Zawsze podejrzewano mnie o terroryzm.

676
00:40:46,375 --> 00:40:48,666
Aż dostałem przepustkę TSA PreCheck.

677
00:40:50,041 --> 00:40:53,041
Wyjaśnię wam, co to takiego.

678
00:40:53,125 --> 00:40:56,083
Wchodzicie do biura ochrony lotniska,

679
00:40:56,166 --> 00:40:58,625
dajecie 100 dolarów, wypełniacie papiery

680
00:40:58,708 --> 00:41:01,500
i przestają was podejrzewać o terroryzm.

681
00:41:02,083 --> 00:41:04,000
Powszechnie wiadomo,

682
00:41:04,583 --> 00:41:07,000
że terroryści nie cierpią formularzy.

683
00:41:09,291 --> 00:41:12,958
Ulżyło mi, bo ochrona lotniska
potrafi być bardzo agresywna.

684
00:41:13,041 --> 00:41:16,541
Nie wiem dlaczego,
ale ciągle wrzeszczą: „Wyjmij laptopa!

685
00:41:16,625 --> 00:41:19,583
Włóż go do osobnej kuwety!

686
00:41:19,666 --> 00:41:22,791
Popchnij kuwetę.
Ja tego za ciebie nie zrobię.

687
00:41:22,875 --> 00:41:26,291
Do samego końca. Zdejmuj buty”.

688
00:41:26,875 --> 00:41:30,666
Najgorzej, jak macie ze sobą wodę.

689
00:41:30,750 --> 00:41:32,208
Wtedy robią tak.

690
00:41:35,625 --> 00:41:38,083
Pytam: „Jaki jest problem z Acqua Panną?”

691
00:41:38,166 --> 00:41:40,416
„Nie może pan tego wnosić”.

692
00:41:40,500 --> 00:41:42,750
I jeszcze mącą w głowie.
Robią krok i mówią:

693
00:41:42,833 --> 00:41:47,000
„Nie może się pan napić tutaj.
Ale tutaj już tak”.

694
00:41:48,333 --> 00:41:53,208
A że nie chcesz marnować wody,
to sam się podtapiasz.

695
00:41:53,291 --> 00:41:57,416
„Wybaczcie, mam cały litr.
Idźcie przodem”.

696
00:41:59,583 --> 00:42:04,083
Widziałem, jak kiedyś ochrzanili
starszą, białą kobietę na wózku.

697
00:42:04,166 --> 00:42:06,583
Miała sok jabłkowy. Naskoczyli na nią.

698
00:42:06,666 --> 00:42:08,541
„Nie może pani tego wnieść!”

699
00:42:08,625 --> 00:42:11,666
A ona: „Ale… ale…

700
00:42:11,750 --> 00:42:13,750
Muszę. Mam cukrzycę”.

701
00:42:13,833 --> 00:42:15,916
Zaraz, zaraz, co tu się dzieje?

702
00:42:19,666 --> 00:42:21,791
Butelka wylądowała w koszu.

703
00:42:21,875 --> 00:42:24,458
„Morda, dziwko! Nie tym razem, Al-Kaido.

704
00:42:25,666 --> 00:42:28,041
Nic z tego, Osamo”. Próbuję ich uspokoić.

705
00:42:28,125 --> 00:42:31,583
„Kobieta musi mieć sok, odpuście jej”.

706
00:42:31,666 --> 00:42:34,875
Inna, podobna historia.
Facet na wózku inwalidzkim.

707
00:42:34,958 --> 00:42:37,041
Wygląda jak po udarze.

708
00:42:37,125 --> 00:42:39,083
Porusza się z wielkim trudem.

709
00:42:39,166 --> 00:42:41,500
Każą mu przejść przez rentgen.

710
00:42:41,583 --> 00:42:45,625
Idzie chwiejnym krokiem, a oni:
„Ręce w górze!”.

711
00:42:46,375 --> 00:42:50,291
Gość nie może podnieść prawej ręki,
więc chwyta ją lewą.

712
00:42:50,375 --> 00:42:53,208
Podnosi, a typ z ochrony: „Nie ruszaj się!

713
00:42:53,875 --> 00:42:56,541
Stój nieruchomo!”

714
00:42:56,625 --> 00:42:58,958
Myślę sobie: Jebać to. Zastrzelę ich.

715
00:43:00,875 --> 00:43:04,583
Powystrzelam wszystkich.
TSA mnie zradykalizowało. Koniec.

716
00:43:05,208 --> 00:43:10,458
O co chodzi z tą obsesją
na punkcie 100 mililitrów?

717
00:43:11,458 --> 00:43:12,541
Zawsze robią tak.

718
00:43:13,291 --> 00:43:16,125
„O co chodzi?”
„O to, że ta butelka ma 125 ml”.

719
00:43:16,750 --> 00:43:19,166
„80% płynu już nie ma, więc w czym rzecz?”

720
00:43:19,250 --> 00:43:22,000
„To nieistotne.
Butelka ma pojemność 125 ml”.

721
00:43:25,208 --> 00:43:28,500
Czy ten płyn może posłużyć
do stworzenia bomby?

722
00:43:28,583 --> 00:43:30,250
O to chodzi?

723
00:43:30,333 --> 00:43:34,583
Tymczasem można wnieść na pokład
tyle takich buteleczek,

724
00:43:35,083 --> 00:43:36,375
ile się tylko chce.

725
00:43:37,041 --> 00:43:39,458
Przecież można zmieszać je później.

726
00:43:40,958 --> 00:43:43,333
Boże, nie róbcie tak. Błagam.

727
00:43:44,375 --> 00:43:46,041
Niech nikt tego nie robi.

728
00:43:47,208 --> 00:43:49,916
„Wczoraj w Waszyngtonie
pewien antysemicki, semicki,

729
00:43:50,000 --> 00:43:52,958
wierzący w supremację białych
komik-terrorysta

730
00:43:53,625 --> 00:43:57,750
zachęcał do tworzenia bomb w płynie”.

731
00:43:57,833 --> 00:44:01,958
„Mo, jakiś komentarz?” „Sekundkę. Myrtle!”

732
00:44:02,833 --> 00:44:04,875
„Sekundeczkę, skurczybyku.

733
00:44:08,333 --> 00:44:11,291
Karma wraca, skurczybyku”.

734
00:44:15,708 --> 00:44:17,791
Może to prawda. Może karma wraca.

735
00:44:17,875 --> 00:44:21,041
Może dlatego tyle teraz rasizmu wokół.

736
00:44:21,125 --> 00:44:23,291
Może tego boją się biali.

737
00:44:23,375 --> 00:44:26,291
Ale nie ci, którzy są na widowni.

738
00:44:26,375 --> 00:44:29,666
Jeśli obok siedzi biały, przytul go.

739
00:44:30,958 --> 00:44:32,958
Ale serio: czy tego się boją?

740
00:44:33,041 --> 00:44:34,833
Bo wiemy, co się działo

741
00:44:34,916 --> 00:44:38,208
z rdzenną ludnością Ameryki,

742
00:44:38,291 --> 00:44:42,625
z afroamerykańskimi niewolnikami,
z Chińczykami przy budowie kolei.

743
00:44:43,208 --> 00:44:45,125
A Meksykanie? Co z nimi?

744
00:44:45,208 --> 00:44:49,041
Meksykanie po prostu wracają tam,
skąd pochodzą.

745
00:44:49,125 --> 00:44:52,625
Mówią, że geny…

746
00:44:52,708 --> 00:44:55,375
Mówią, że geny przenoszą
pokoleniowe traumy.

747
00:44:55,458 --> 00:44:57,375
Sami nie wiedzą, czemu wracają.

748
00:44:57,458 --> 00:44:59,750
„Nie wiem, stary, <i>pero…</i>

749
00:44:59,833 --> 00:45:03,125
Nie wiem, dokąd idę, <i>pero</i>,
to <i>necesito</i>, stary.

750
00:45:03,208 --> 00:45:05,208
Po prostu muszę to zrobić.

751
00:45:05,291 --> 00:45:09,250
Nic nie zrobiłem, mój pradziadek
czegoś zapomniał, <i>vato</i>, tyle”.

752
00:45:12,000 --> 00:45:14,500
Mamy zróżnicowaną społeczność muzułmańską,

753
00:45:14,583 --> 00:45:17,625
która mierzy się z dyskryminacją.
Kto następny? Biali.

754
00:45:17,708 --> 00:45:21,291
Może boją się tego, że karma wróci.

755
00:45:21,375 --> 00:45:23,458
Może taki biały wyobraża sobie,

756
00:45:23,541 --> 00:45:25,958
że wchodzi do restauracji House of Pies

757
00:45:26,041 --> 00:45:28,750
i widzi czarnego za ladą.

758
00:45:28,833 --> 00:45:30,958
I mówi: „Przepraszam.

759
00:45:31,041 --> 00:45:33,666
mogę prosić o kawałek ciasta pekanowego?”.

760
00:45:34,291 --> 00:45:36,708
Na co ten czarny odpowiada: „Sorki.

761
00:45:36,791 --> 00:45:39,791
Nie obsługujemy tu
takich jak ty, białasie”.

762
00:45:41,500 --> 00:45:44,333
„Chcesz rozmawiać z kierownikiem? Jose!”

763
00:45:45,875 --> 00:45:48,166
A Jose mówi: „Co tu robisz, <i>gringo?</i>

764
00:45:48,250 --> 00:45:50,583
Chłopie, nie mogą cię tu zobaczyć.

765
00:45:50,666 --> 00:45:53,750
Zaraz przyjdą prawdziwi klienci.

766
00:45:53,833 --> 00:45:54,750
Fuj, <i>vato.</i>

767
00:45:54,833 --> 00:45:56,500
Daj spokój, ziom.

768
00:45:56,583 --> 00:45:58,833
Mam zawołać właściciela? To Chińczyk.

769
00:45:58,916 --> 00:46:00,500
Wszystko jest w ich rękach”.

770
00:46:01,125 --> 00:46:04,750
Na co biały mówi:
„A jebcie się wszyscy” i wychodzi.

771
00:46:10,250 --> 00:46:14,083
Nikt nie jest lepszy od innych.

772
00:46:14,166 --> 00:46:15,166
Nikt.

773
00:46:17,166 --> 00:46:18,166
Nikt.

774
00:46:23,583 --> 00:46:29,250
Ale zdaje się, że historia
lubi się powtarzać.

775
00:46:30,208 --> 00:46:34,208
Moja mama powiedziała ostatnio coś,
co mną wstrząsnęło.

776
00:46:34,291 --> 00:46:40,541
Powiedziała: „Czuję, jakbym żyła
jak moje babki”.

777
00:46:41,625 --> 00:46:43,916
Bardzo mnie to uderzyło.

778
00:46:44,416 --> 00:46:45,875
A czasu

779
00:46:46,375 --> 00:46:48,625
nie da się pokonać.

780
00:46:48,708 --> 00:46:52,125
Czas jest ulotny. Czas ucieka.

781
00:46:52,708 --> 00:46:55,083
Czasu nie da się cofnąć.

782
00:46:55,750 --> 00:46:57,875
Niektórzy mówią: „Nadrobię ten czas”.

783
00:46:57,958 --> 00:46:59,916
Czasu nie da się nadrobić.

784
00:47:00,000 --> 00:47:04,000
Można znaleźć czas,
ale nigdy nie będzie go dość.

785
00:47:04,083 --> 00:47:05,958
Mój kumpel ma gdzieś czas.

786
00:47:06,041 --> 00:47:07,833
Mawia: „Idę zabić czas”.

787
00:47:07,916 --> 00:47:11,916
„Zabijesz czas? Nie ma na to czasu”.

788
00:47:12,000 --> 00:47:13,958
„Będę oglądać <i>Love Island</i>”.

789
00:47:14,041 --> 00:47:15,750
„<i>Love Island?”</i>

790
00:47:16,416 --> 00:47:20,625
Nieoczekiwanie sam się wkręciłem.
„Huda, czemu to robisz?

791
00:47:21,375 --> 00:47:24,125
Czemu, Huda?

792
00:47:25,166 --> 00:47:27,750
Odpuść, dopiero co zrugałaś Jeremiaha.

793
00:47:27,833 --> 00:47:31,083
Po prostu jest zagubiony.
Każdy całuje się z każdym,

794
00:47:31,166 --> 00:47:33,750
a Chelley i Ace wcale nie są w związku,

795
00:47:33,833 --> 00:47:35,875
robią to wyłącznie dla hajsu”.

796
00:47:35,958 --> 00:47:41,333
Myślę sobie: O Boże, 40 odcinków,
40 godzin, co za strata czasu.

797
00:47:42,958 --> 00:47:45,625
Lepiej nie wyprzedzać swoich czasów.

798
00:47:45,708 --> 00:47:48,291
Kto wyprzedza swoje czasy, szybko umiera.

799
00:47:49,208 --> 00:47:51,041
Gdy ktoś umrze młodo,

800
00:47:51,125 --> 00:47:53,791
mówi się o nim, że wyprzedził swoje czasy.

801
00:47:55,250 --> 00:47:57,666
„Wyprzedził je o całe lata.

802
00:47:58,375 --> 00:48:02,291
O całe eony. I już nie ma go z nami”.

803
00:48:03,708 --> 00:48:08,791
Jimi Hendrix, Bob Marley,
Amy Winehouse, Chris Farley.

804
00:48:08,875 --> 00:48:11,333
Każde z nich wyprzedziło swoje czasy.

805
00:48:12,333 --> 00:48:13,791
Jeffrey Epstein.

806
00:48:15,500 --> 00:48:20,000
Odsiadywał wyrok w złym miejscu
i w złym czasie.

807
00:48:20,750 --> 00:48:23,875
Cała ta sytuacja
jest jak tykająca bomba zegarowa.

808
00:48:24,958 --> 00:48:28,500
Można odnieść wrażenie,
że źli ludzie umierają za wolno.

809
00:48:28,583 --> 00:48:32,625
A gdy wreszcie umrą, ludzie mówią:
„Najwyższy czas.

810
00:48:32,708 --> 00:48:36,125
Myślałem, że ten sukinsyn nigdy nie umrze.

811
00:48:36,208 --> 00:48:38,583
Myślałem, że ma przed sobą tyle czasu”.

812
00:48:38,666 --> 00:48:43,750
„Wszystko w swoim czasie.
Przed czasem nie da się uciec”.

813
00:48:44,250 --> 00:48:48,250
Niektórzy mówią mi,
że sam wyprzedziłem czasy,

814
00:48:48,333 --> 00:48:51,541
bo jako pierwszy komik
arabskiego pochodzenia dostałem special.

815
00:48:51,625 --> 00:48:54,583
W pierwszym specialu wystąpiłem w kefiji.

816
00:48:54,666 --> 00:48:59,791
Stworzyłem pierwszy serial
palestyńsko-amerykański.

817
00:49:04,250 --> 00:49:07,083
O nie! Nic z tego.
Nie chcę wyprzedzać czasów.

818
00:49:07,166 --> 00:49:10,583
Chcę być na czas.
Być we właściwym miejscu i czasie.

819
00:49:10,666 --> 00:49:12,458
Chcę być na czasie. Poza czasem.

820
00:49:12,541 --> 00:49:15,958
Chcę zdążać na czas,
ale z dużym zapasem czasu,

821
00:49:16,041 --> 00:49:18,666
aby spędzać jakościowy czas z bliskimi.

822
00:49:18,750 --> 00:49:21,541
Z ludźmi, na których będę mógł
zawsze polegać.

823
00:49:21,625 --> 00:49:24,916
Żeby nie cofać się w czasie,
nie nadrabiać czasu.

824
00:49:25,000 --> 00:49:28,333
Żeby cieszyć się czasem, który jest.

825
00:49:33,416 --> 00:49:38,125
Jeśli naprawdę wam zależy,
zaglądajcie do siebie co jakiś czas.

826
00:49:39,041 --> 00:49:44,541
Moja mama zawsze powtarza:
„Jeśli mnie kochasz, okaż to”.

827
00:49:45,875 --> 00:49:51,250
Dlatego jestem tak wściekły na DJ Khaleda.

828
00:49:53,708 --> 00:49:57,125
Mówię poważnie. To Palestyńczyk.
Jest jednym z nas.

829
00:49:57,208 --> 00:50:01,916
W tych bezprecedensowych czasach,
zamiast iść z duchem czasu,

830
00:50:02,000 --> 00:50:03,458
on został w tyle.

831
00:50:03,541 --> 00:50:07,000
A dla tego gościa zawsze jest
dobry czas na jedzenie.

832
00:50:08,125 --> 00:50:10,750
To była zbrodnia grubasa na grubasie.

833
00:50:12,375 --> 00:50:15,875
Nie chciałam tego mówić.
Kto mnie zmusił? Bóg!

834
00:50:17,333 --> 00:50:20,041
Ale nie tylko on został w tyle.

835
00:50:20,125 --> 00:50:22,791
Jest wielu innych.

836
00:50:22,875 --> 00:50:25,875
Nie będę wymieniał nazwisk. Seinfeld.

837
00:50:31,083 --> 00:50:34,916
Rzucił coś w stylu:
„Nie obchodzi mnie Palestyna”.

838
00:50:35,000 --> 00:50:37,750
Jerry, mnie zależy na wszystkich.

839
00:50:37,833 --> 00:50:42,166
Lepiej już zabijać czas
niż wykorzystywać czas do zabijania.

840
00:50:42,750 --> 00:50:45,666
„By Festivus w siłę rósł”.

841
00:50:46,916 --> 00:50:49,750
Oglądałem ten serial,
gdy czasy były prostsze.

842
00:50:51,000 --> 00:50:54,625
Co to mówi o naszych czasach,
że ludzie ufają youtuberom

843
00:50:54,708 --> 00:50:56,750
bardziej niż <i>New York Timesowi?</i>

844
00:51:02,750 --> 00:51:06,541
Oto <i>Czas prawdy </i>z Mo Amerem. Tak.

845
00:51:07,750 --> 00:51:10,916
Nie chcę was dołować, ale wszyscy umrzemy.

846
00:51:11,708 --> 00:51:16,625
Wszyscy. Można powiedzieć, że jesteśmy tu
tylko przez ograniczony czas.

847
00:51:16,708 --> 00:51:19,666
A czas to klucz.
Mógłbym tak nawijać bez końca.

848
00:51:19,750 --> 00:51:22,416
Niestety kończy mi się czas.

849
00:51:22,500 --> 00:51:24,666
To najlepszy czas antenowy.
Ale czas ucieka.

850
00:51:24,750 --> 00:51:28,250
Czas to pieniądz.
Każda sekunda ma znaczenie.

851
00:51:28,333 --> 00:51:31,291
W prawdziwym życiu
sędzia nie doliczy ci czasu.

852
00:51:31,375 --> 00:51:35,375
Trzeba pamiętać o Tym,
który stoi ponad czasem.

853
00:51:35,458 --> 00:51:37,458
Nagle widzisz, że czas upłynął.

854
00:51:37,541 --> 00:51:40,041
Myśleliśmy, że jesteśmy panami czasu.

855
00:51:40,125 --> 00:51:44,458
Nagle okazuje się,
że ścigamy się z czasem.

856
00:51:44,541 --> 00:51:50,166
To najwyższy czas. Czas by działać.
To koniec czasów.

857
00:51:50,250 --> 00:51:53,041
Do zobaczenia, jeśli czas pozwoli. Myrtle?

858
00:51:53,541 --> 00:51:55,375
„Wolna Palestyna!”

859
00:51:57,416 --> 00:52:00,083
Dziękuję publiczności w Waszyngtonie.

860
00:52:01,708 --> 00:52:03,875
Kocham was całym sercem.

861
00:52:04,541 --> 00:52:06,875
Dziękuję za przybycie.

862
00:52:08,250 --> 00:52:09,250
Dziękuję.

863
00:52:42,000 --> 00:52:45,291
{\an8}Uwielbiam was.
To wiele dla mnie znaczy. Dzięki.

864
00:52:45,833 --> 00:52:48,833
{\an8}Jak się macie? Cieszę się, że tu jestem.

865
00:52:48,916 --> 00:52:51,125
{\an8}Ludzie zawsze to powtarzają, nie?

866
00:52:52,708 --> 00:52:55,791
{\an8}Wcale tak nie myślą. Nie to, co ja.

867
00:53:18,916 --> 00:53:20,916
PODZIĘKOWANIA
MAMO, INSPIRUJESZ MNIE.

868
00:53:21,000 --> 00:53:21,833
STEPHANIE - KOCHAM

869
00:53:21,916 --> 00:53:25,833
DLA BRATA I SIOSTRY.
ŻAŁUJĘ, ŻE NIE DANO NAM WIĘCEJ CZASU.

870
00:53:25,916 --> 00:53:28,291
Napisy: Mateusz Lis



